18.02.2018
RECENZJE

• BLACKSNAKE - Blood of the Snake
• ART OF ILLUSION - Cold War of Solipsism
• TRIVIUM - The Sin And The Sentence
• LIONE/CONTI
• STARSABOUT - Longing For Home
• VIRIDANSE - Hansel, Gretel E La Strega Cannibale
• ORPHANED LAND - The Never Ending Way of OrwarriOR
• AETHERIAN - The Untamed Wilderness
• SARATAN - Dark Orient
• SACRIMONIA - New World Ascension
• BRIGHT OPHIDIA - Fighting The Gravity
• WILKI - Acousticus Rockus
• PEARL JAM - Let's Play Two
• DISCO-NECTED - Vision Division
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• WARSAW PROG DAYS - Warszawa
• ROTTING CHRIST, CARACH ANGREN, SVART CROWN - Katowice
• CRADLE OF FILTH, MOONSPELL, SACRILEGIUM - Warszawa
• CRADLE OF FILTH, MOONSPELL - Kraków
• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• STANDARD B - Dawid Kubicki, Michał Mędak
• ELVENKING - Damna
• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2018.01.31 - ROTTING CHRIST, CARACH ANGREN, SVART CROWN - Katowice
2018.01.31 - ROTTING CHRIST, CARACH ANGREN, SVART CROWN - Katowice

31.01.2018
ROTTING CHRIST, CARACH ANGREN, SVART CROWN
Katowice - Mega Club



Rotting Christ „w akcji” ostatni raz widziałem ponad dwadzieścia lat temu! Jak dziś pamiętam niezwykły koncert w starym katowickim Mega Clubie, gdzie dzielili scenę z Sirrah, Moonspell oraz Samael. Wówczas pokazali, że potrafią tworzyć klimat wywołujący ciarki. Czy przez te wszystkie lata magia wciąż trwa…?

Na początek słów kilka o supportach, a właściwie jednym. Niestety nie udało mi się zdążyć na otwierający wieczór Svart Crown, do klubu dotarłem tuz przed występem holenderskiego Carach Angren. Szybki rzut oka na stoisko z merchem i błyskawicznie udałem się w okolice sceny. Zespól robił wrażenie a sądząc po reakcjach publiczności spora część widowni doskonale znała ich twórczość. Muzyka będąca wypadkową Cradle of Filth oraz Dimmu Borgir okraszona teatralnością Arcturus „na żywo” wypadła świetnie. Rozbudowane, wielowątkowe kompozycje i talent aktorski wokalisty powodowały, że godzinka, którą otrzymali minęła jak z bicza strzelił. To był mocny akcent tego wieczoru, Carach Angren i ich symfoniczny black metal mogły się podobać, a poza wokalistą, który zwracał uwagę swoimi scenicznymi ruchami nie sposób było nie dostrzec muzyka odpowiedzialnego za czarno-białe „parapety”, który nie dość, ze był niezwykle ekspresyjny to dodatkowo grał na niezwykłym zestawie instrumentów, które umieszczone na specjalnym wysięgniku zmieniały co jakiś czas położenie!

Po trwającej około 20-30 minut przerwie scenę opanowali panowie z Rotting Christ i powiem tyle – klękajcie narody! To co mnie spotkało 31.01.2018r to było piekło w najczystszej postaci! Bracia Tolis oraz grający z nimi od roku 2014 basista Van Ace oraz gitarzysta George Emmanuel rozpalili Mega Club do czerwoności. Można było odnieść wrażenie, że zamiast w koncercie uczestniczy się w jakimś misterium ku czci rogatego. Siarka unosiła się w powietrzu i chyba sam Lucyfer zjawił się w klubie kiwając z uznaniem głową. Ostatnie dwa albumy Greków „Κατά τον δαίμονα εαυτού” oraz „Rituals” dobrze wypadały z płyty, ale gdy utwory z nich pochodzące otrzymały koncertowego powietrza to po prostu zabijały swą mocą! Przyznaję kilkukrotnie miałem ciarki, podczas „Ἐλθὲ κύριε (Elthe Kyrie)” czy „Ἄπαγε Σατανά (Apage Satana)” dreszcz przebiegał po plecach a ich wykonanie było tak autentyczne i sugestywne, że jeżeli pośród publiczności byli praktykujący katolicy to po tym koncercie powinni iść do spowiedzi. Słowo szatan było odmienianie przez wszystkie przypadki (choć w sumie w angielskim nie ma przypadków) z mocarnym zakończeniem w postaci „Grandis Spiritus Diavolos”. Sakis szybko nawiązał kontakt z publicznością i niczym mistrz ceremonii sterował tłumem, gdy oczekiwał rytmicznego machania zaciśnięta dłonią otrzymywał to gdy zasugerował zrobienie młynu, rozpętał pod sceną, ale i w sporej odległości od niej, istne piekło – to było szaleństwo!

Warto tez zwrócić uwagę na brzmienie – było bardzo głośno, ale selektywność i klarowność wzbudzały szacunek dla trudu włożonego przez nagłośnieniowca. Swoją robotę wykonał perfekcyjnie, i oba zespoły, które miałem okazję zobaczyć tego wieczoru wypadły świetnie!

To jak jest z ta magią? Czy po ponad dwudziestu latach wciąż jest? Otóż tak, do tego zwielokrotniona! Rotting Christ to sceniczna bestia, zespół który przez lata grania nabrał doświadczenia a ich koncerty to niezapomniane niemal metafizyczne, duchowe przeżycie!












tekst: Piotr Michalski
zdjęcia: Marcin Magiera/Piotr Michalski
Komentarze