07.12.2019
RECENZJE
ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted

MILLENIUM - The Web

FRONTBACK - Don't Mind the Noise

VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - Y » YELLOW HORSE - 2018 - Lost Trail
YELLOW HORSE - 2018 - Lost Trail


YELLOW HORSE - Lost Trail

1. I still wonder
2. Lost trail
3. I got to go
4. Afraide of love
5. Sanayka stories
6. Country boy
7. My little girl
8. Dark moon
9. Dear lord
10. Burning love

Rok wydania: 2018
Wydawca: Yellow Horse





Niedawno recenzowaliśmy na naszych stronach debiutancką EP-kę tego zespołu. Super, że tak szybko ukazuje się pełnowymiarowa płyta. Zwłaszcza, że po wspomnianym wyżej minialbumie trudno było powiedzieć na co faktycznie stać trio. EP zawierała bowiem dwa covery oraz tylko jeden autorski utwór. Na „Lost Trail” trafiły dwa kawałki z tamtego wydawnictwa: własny „My Little Girl” oraz „Burning Love” - hit ze schyłku wspaniałej kariery Elvisa Presley'a.

Dobra wiadomość po przesłuchaniu całości? Panowie dali radę w kwestii pisania fajnych utworów, utrzymanych w klimacie stylu, określanego dzisiaj „Americana”. Sporo tutaj akustycznych dźwięków, ale parę razy zdarza się również konkretne, rockowe uderzenie . Udał im się zwłaszcza finałowy „Dark Moon” z efektowną kodą, której nie powstydziliby się mistrzowie southern rocka (i starzy, dobrzy Dire Straits też nie...).

Zaskoczenie wysoką jakością materiału tym większe, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że Yellow Horse to artystyczny „skok w bok” muzyków, którzy na co dzień wymiatają w metalowych kapelach. Ale jak widać (a raczej słychać) w ich duszach rozbrzmiewają także i takie dźwięki...

Jeżeli ktoś ma alergię na country - proszę nie zrazić się tytułem jednego z utworów - „Country Boy”. Muzyka z „Lost Trail” nie zyskałaby raczej poklasku w tancbudzie rodem z kultowego „Blues Brothers” (tej z siatką przed sceną...), za to świetnie sprawdziłaby się w „filmie drogi”, którego akcja rozgrywałaby się gdzieś na malowniczych amerykańskich pustkowiach.

Z amerykańskich szlaków zdarzyło im się skręcić w stronę Wielkiej Brytanii. „Afraid of Love” - wzbogacony partiami fletu – to klimat rodem z akustycznych kawałków z Zeppelinowskiej „Trójki”. I także bardzo fajna ballada...

Kiedyś – dobre dwie dekady wstecz – działał w Polsce zespół Chocolate Spoon, który muzycznie kombinował podobnie do Żółtego Konia. Wielkiej kariery nie zrobił (mimo paru fajnych płyt) i słuch po nim zaginął. Mam nadzieję, że losy Yellow Horse potoczą się inaczej...

9/10

Robert Dłucik
Komentarze