12.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » JAROCY - 2018 - Divided
JAROCY - 2018 - Divided

JAROCY - Divided


JAROCY - Divided

1. Divided
2. Deacon of death
3. Light in the dark
4. The reign of chaos
5. Bullets tearing the sky
6. Order we'll be fighting for
7. The war is coming
8. Fear to be alive
9. This is the end
10. The World is mine (Manic)

Rok wydania: 2018
Wydawca:
Profil FB





Gwoli wstępu. Jarosław Nyckowski jest autorem internetowego kursu gitarowego i postacią dość znaną młodym adeptom sześciu strun. Dowiedziałem się o tym dopiero otrzymując do zrecenzowania jego kolejny zespół - JAROCY. Na swoje wytłumaczenie mam fakt, że ja uczyłem się grać ze szkół rejestrowanych jeszcze na VHS - czuję się usprawiedliwiony. Ale - wyczytałem gdzieś między wierszami, że gitarzysta swoje poprzednie nagrania osadzał z zgoła odmiennej stylistyce gitarowej.

Tymczasem na "Divided", mamy do czynienia z nowoczesnym i melodyjnym death metalem. Przejrzysta produkcja materiału, mięsiste brzmienie może nawet na początku przywodzić na myśl stylistykę metalcore'ową. Zespół jednakże nie pokusił się o wprowadzenie czystych wokaliz i w 10-ciu kompozycjach zawartych na płycie uświadczymy growle.
Paradoksalnie bardzo melodyjna to płyta. Po kilku kompozycjach chyba odkryłem tajemnicę projektu. Oprócz oczywistych brzmień i budowania kompozycji, powiedziałbym w stylu wczesnego In Flames, Jarosław często korzysta z czysto heavy metalowych patentów, przeszczepionych na kanwę mocniejszego grania. Zarówno riffowanie jak i solówki mogą się tu podobać. Ekipa wyciska siódme poty ze sprzętu zarówno rytmicznie, jak i kładzie nacisk na melodię tam gdzie trzeba. Mamy tu nieco gitarowych harmonii i soczystych solówek.

Produkcja adresowana jest zdecydowanie bardziej do wielbicieli nowoczesnego grania, niż bezkompromisowego łojenia. Trochę taki farbowany lis. Fortelem próbujący wkręcić się na salony deatmetalowe, a jednocześnie przypodobać młodszemu odbiorcy. Ale powiem że do spełnienia obu tych zamiarów ma wszelkie predyspozycje.
I może faktycznie po pierwszym odsłuchu w głowie nie pozostaje wiele, mimo wielu melodii przemyconych tu i ówdzie. Zostaje jednak dość pozytywne wrażenie, które sprawia że mamy ochotę obrócić krążek kolejny raz. A wówczas już zaczyna nam się już wkręcać.
Ja wracam do niej chętnie.

7,5/10

Piotr Spyra

Komentarze