12.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2018.09.21 - THE PINEAPPLE THIEF, LIZZARD - Warszawa
2018.09.21 - THE PINEAPPLE THIEF, LIZZARD - Warszawa

21.09.2018
THE PINEAPPLE THIEF, LIZZARD
Warszawa - Stodoła





Pineapple Thief koncertowali u nas, w ubiegłym roku (07.09. Warszawa -„Progresja” i 08.09 Kraków - „Kwadrat”), promując świetny album „Your Wilderness” Wówczas organizatorem trasy po Polsce, był Rock Serwis. Tamten koncert niestety mi umknął, czego bardzo żałuję. Jest jednak kolejna studyjna płyta - „Dissolution”, a co za tym idzie, kolejna trasa koncertowa. Tym razem zespół sprowadziła do nas, na jedyny koncert, do warszawskiej Stodoły, agencja Live Nation. Nie mogło być inaczej, tym razem obecność obowiązkowa, trzecia taka okazja może się nie zdarzyć.

Jako Suport, o godz. 19.00 wystąpił LizZard. Próżno było wypatrywać na scenie osoby Damiana Bydlińskiego, to nie o ten Lizard chodzi. LizZard, pisany przez dwa „Z” (można przyjąć, dla tego, że nie „Z” Bielska , lecz „Z” francuskiego Limoges). Zespół tworzą: Mathieu Ricou (gitara, wokal), William Knox (bass, wocals) i Katy Elwell (perkusja). I tu pewne zaskoczenie, bo to przecież rzadkość (w dzisiejszych czasach nawet w kuchni), aby „za garami” oglądać, młodą, kobiecą postać. Jeżeli chodzi o ustawienie dźwięku, perkusja była dosyć dobrze wyeksponowana. Mathieu Ricou, wykonywał na żywo gitarowe loopy, do których, dogrywał równolegle, ciekawe gitarowe motywy. Miało się więc wrażenie, że na scenie występuje dwóch gitarzystów. Przyznam szczerze, że nie miałem wcześniej styczności z muzyką zespołu, poza pobieżnym obejrzeniem jednego clipu, na YouTube. I tutaj pozytywne zaskoczenie, bo niniejszy kawałek, nie odzwierciedlał w pełni, jak złożoną i ciekawą, mieszczącą się bez wątpienia, w progresywnej konwencji muzykę, wykonują Francuzi. Zdanie wyjęte z internetowej biografii : „zespół wyruszył w misję stworzenia czegoś wyjątkowego i niewątpliwie oryginalnego w rocku”, nie jest więc bynajmniej gołosłowne. Jeżeli chodzi o moje subiektywne skojarzenia, wymieniłbym tutaj amerykańskie, rockowe power trio Dream The Electric Sleap. Ciepło przyjęty przez publiczność LizZard, stanowił więc interesującą, bardzo przyjemną godzinną muzyczną porcję, przed daniem głównym wieczoru.

Wyżej wspominałem o poprzedniej, bardzo dobrej płycie „Your Wilderness”. Już na niej można było usłyszeć grającego na perkusji gościa specjalnego, Gavina Harrisona (znanego z gry m.in. w Porcupine Tree). Pineapple Thief, ponownie wykradli Gavina, tym razem na stałe, jako pełnoprawnego „ananasowego złodziejaszka”. Mający w zeszłym miesiącu premierę album „Dissolution”, to kolejna znakomita płyta, w bogatej dyskografii zespołu i duża w tym właśnie zasługa, samego Gavina. Po godzinie 20.00, na scenie pojawił się wokalista, gitarzysta i lider zespołu, Bruce Soord, klawiszowiec Steve Kitch, charyzmatyczny basista Jon Sykes i wyjątkowy perkusista Gavin Harrison. Muzykę którą zaprezentowali tego wieczoru, w większości stanowił materiał, z dwóch ostatnich albumów zespołu (7 kompozycji z „Dissolution” i 4 z „Your Wildness”). Było jednak kilka ukłonów, w stronę wcześniejszych płyt: „Alone at Sea” z „Magnolii”, „3000 Days” i „Nothing at Best” z „Someone Here Is Missing” i najstarszy w zestawie „Part Zero” z „Variations On A Dream”. Na sam koniec bisów , zabrzmiał natomiast przepiękny „Snowdrops”, z płyty „Little Man”. Publiczność na początku odbierała muzykę na siedząco, salę klubu „Stodoła” zaopatrzono w krzesełka. Po ostatniej wizycie w Warszawie i przeżytym na stojąco muzycznym maratonie Prog In Park, w „Progresji”, nawet mi to odpowiadało. Nagromadzenie emocji, jakie niosła muzyka „Złodziejaszków” sprawiło jednak , że publiczność w dalszej fazie koncertu entuzjastycznie wstała z miejsc. Nie dało się inaczej! Był to koncert bez zbędnych fajerwerków, wizualizacji i elektów specjalnych, jedynie ciepła barwa reflektorów i świetnie ustawiony dźwięk. Tutaj broniła się sama muzyka.

Rok 2017, jeszcze trochę potrwa, jednak jak na razie, wrześniowy występ The Pineapple Thief, w warszawskiej „Stodole”, to dla mnie, jak na razie, ścisła czołówka najlepszych, tegorocznych koncertów, które miałem przyjemność przeżywać.

Marek Toma

Set-lista:
1. Try as I Might (Dissolution - 2018)
2. In Exile (Your wildness -2016)
3. Alone at Sea (Magnolia - 2014)
4. Threatening War (Dissolution - 2018)
5. Far Below (Dissolution - 2018
6. No Man's Land (Your wildness - 2016)
7. That Shore (Your wildness - 2016)
8. Shed a Light (Dissolution - 2018)
9. All That You’ve Got (Dissolution - 2018)
10. 3000 Days (Someone Here Is Missing - 2010)
11. Part Zero (Variations On A Dream - 2003)
12. White Mist (Dissolution – 2018)
13. Nothing at Best (Someone Here Is Missing - 2010)

Bis:
1. Not Naming Any Names (Dissolution - 2018)
2. The Final Thing on My Mind (Your wildness -2016)
3. Snowdrops (Little Man - 2006)
Komentarze