21.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » FEVER - 2018 - Obey
FEVER - 2018 - Obey

FEVER - Obey


FEVER - Obey

1. Obey
2. Confused

Rok wydania: 2018
Wydawca: -
https://web.facebook.com/feverstw/





Podoba mi się brzmienie tych dwóch kompozycji. Ze zwyczajnego rockowego instrumentarium płynie tu spora dawka przestrzeni. Dlatego też pochwalić muszę producenta. Słyszałem sporo heavy metalowych płyt w klasycznym stylu wyprodukowanych w MP Studio. Tym razem chyba wyszło zza tej konsolety coś bardziej współczesnego. Odnoszę wrażenie, że takiego grania potrzeba nam na polskiej scenie. Niby ciężkie, ale melodyjne do tego stopnia, ze aż przystępne.

Singiel przykuwa uwagę od pierwszych dźwięków. Porządne riffowanie sprawia że wiemy że będzie to solidne rockowe granie. Dobrze zbalansowany przester gitary rytmicznej do solówek, które pojawiają się również w bardziej piszczącej, klasycznie metalowej formie, również na plus. Może i gitary rytmiczne szyją dość przewidywalne palety dźwięków, ale nie mam tego za złe - dość dobrze się tego słucha, a za drugim razem już jestem w stanie zaśpiewać refren - jest więc i radiowy potencjał.

Kiedy usłyszałem pierwsze frazy wyśpiewane przez wokalistę zacząłem się zastanawiać do czego to doprowadzi na dłuższą metę. Bowiem głos Patryka Młynarskiego jest tubalny w sposób jaki przyrównałbym do wokalistów Trivium czy HIM (nie tak niski, ale mogę wybronić się z tego porównania). Ale przy nałożeniu kilku warstw w refrenach przekonał mnie do siebie bez zastrzeżeń.

Mniej entuzjazmu wywołał u mnie drugi kawałek, a tym samym więcej konsternacji. Klawiszowe tło dodaje bowiem do poprzedniego obrazu nieco gotyckiego wyrazu... takiej melancholii w nowoczesnym stylu (szczególnie że wykorzystano oprócz wspomnianej ściany brzmieniowej, brzmienie skrzypiec). Przez co wyobrażenie całości nieco zmieniło się w moich oczach. Nie to że na gorsze... po prostu nie wiem czy cała płyta będzie bardziej heavy czy bardziej klawiszowa.

Tak czy inaczej singiel spełnił swoje zadanie. Jestem zaciekawiony. Powiem więcej - w którymkolwiek kierunku przeważy szala - jakoś czuję, że całość przypadnie mi do gustu.

Piotr Spyra
Komentarze