11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2019.06.03 - ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław
2019.06.03 - ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław

03.06.2019
ARCH ENEMY, DEATH ANGEL
Wrocław - A2






Trzy dni przed ponowną wizytą w naszym kraju DEATH ANGEL wydał nowy album. Wyśmienity trzeba przyznać. Poprzednie wizyty Amerykanów w naszym kraju pozostawiły niedosyt, bowiem formuła minifestiwalu wpłynęła na mocne okrojenie czasowe ich występów. Tym razem mieli godzinę na zagranie setu. I można się było spodziewać że jego lwia część skupi się na promocji nowego materiału. Zresztą nie miałbym nic przeciwko. Tymczasem zespół zaprezentował set bodaj dziesięciu utworów, gdzie sprawiedliwie potraktowane prawie były wszystkie albumy. Swojego reprezentanta nie doczekały się "Killing Season" i "dwójka". Za to z płyty debiutanckiej i dwóch ostatnich albumów usłyszeliśmy po dwa kawałki. W ten gorący wieczór, pozytywne zaskoczenie było obustronne. Frontman kapeli nie mógł wyjść z podziwu, nad energią jaka panowała pod sceną, jakby nie patrzeć na występie grupy supportującej. Natomiast jego wymowa nazwy miasta Wrocław - była dość zabawna. Publiczność chętnie uczestniczyła w zabawie. Już na DEATH ANGEL pojawiły się osoby uprawiające body-surfing. Nie zabrakło też żywiołowego, młynu. Zespół nie był publiczności dłużny. Ilość kostek jaką gitarzyści rzucili w tłum zastanawiał czy ich zapasu starczy im na całą trasę. Zespół wprawdzie miał nieco ograniczoną przestrzeń, bo z tyłu sceny przykryte płachtą były graty gwiazdy wieczoru. Publiczność ewidentnie miała ochotę na bisy, jednak obecna prawidła organizacji koncertów są nieubłagane. Na posprzątanie po amerykańskich thrasherach techniczni mieli półgodziny i zgodnie z rozkładem na dużo bardziej rozbudowanej scenie pojawiła się ekipa ARCH ENEMY.

Poprzednie występy ARCH ENEMY w ramach tej trasy wypadały na festiwalach. Nie należało więc sugerować się przeciekami z poprzednich koncertów. Jak się okazało polska publiczność zgromadzona w A2 nie została potraktowana po macoszemu. Ponad półtorej-godzinny set wprawdzie zdominowały kawałki z dwóch poprzednich długograjów, ale ponownie jak w przypadku poprzedników zespół przypodobał się swoim zagorzałym i wieloletnim wielbicielom. To było widowisko na innym poziomie. O ile w przypadku DEATH ANGEL zespół sam musiał zadbać o zadowolenie odbiorców, wsparty jedynie kurtyną z logo grupy, tak headliner miał do dyspozycję pełną paletę świateł, maszyn do dymu i zmieniającej się scenografii. Poza tym o ile zespół otwierający brzmiał dobrze a wręcz porządnie, tak dźwięki serwowane przez ARCH ENEMY miały większy ciężar i głębię. Urocza frontmenka grupy zachwycała zarówno aparycją, charyzmą jak i warunkami wokalnymi. Przy tym nie miała problemów z namawianiem publiczności do reakcji. Ta była iście żywiołowa. Gitarzyści pozwolili sobie na nieco więcej popisów solowych dopiero podczas utworów bisowych. Zresztą było widać i słychać że publiczność również miała swoich faworytów wśród utworów zespołu. I ewidentnie zespół wiedział że "Nemesis" należy ustawić w liście jako apogeum.
Przegapiłem poprzednie koncerty klubowe zespołu w naszym kraju, ale po tym co widziałem wczoraj we Wrocławiu ciężko mi wyobrazić sobie upchanie tej energii w mniejszą kubaturę. Ten zespół jest stworzony do gry w takich halach. Przy tej okazji pochwalić muszę znowu organizację. Wspomniałem sprawne przemeblowanie sceny. Do tego ochrona pomagała surfującej publice lądować w fosie, a podczas obu koncertów rozdawała rozgorączkowanej publiczności wodę.

Death Angel

Death Angel

Arch Enemy

Arch Enemy

Arch Enemy

Arch Enemy

Arch Enemy

Arch Enemy


Piotr Spyra
Komentarze