24.07.2019
RECENZJE

• THE RACONTEURS - Help Us Stranger
• FROZEN LAND - Frozen Land
• CREPUSCOLO - You Tomb
• OVERDRIVERS - She's on her period
• DON FELDER - American Rock'n'Roll
• MAZOLEWSKI PORTER - Philosophia
• LONDON SILENCE - Virus
• AARON BROOKS - Homunculus
• HATE ETERNAL - Upon Desolate Sands
• BRUCE SPRINGSTEEN - Western Stars
• ANVIL - Pounding the Pavement
• MISERY INDEX - Rituals of Power
• MYRATH - Shehili
• SMASH THE CRASH - PL Lady
• BON JOVI - REDAKCYJNY TOP
WYWIADY
wywiad

• KASIA SZUBERT
• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter

więcej wywiadów

RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• PROG IN PARK - Warszawa
• BON JOVI - Warszawa
• MARK KNOPFLER - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 2) - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 1) - Kraków
• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków
• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław

więcej relacji

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » ANVIL - 2018 - Pounding the Pavement
ANVIL - 2018 - Pounding the Pavement

ANVIL - Pounding the Pavement


ANVIL - Pounding the Pavement

1. Bitch in the Box
2. Ego
3. Doing What I Want
4. Smash Your Face
5. Pounding the Pavement
6. Rock That Shit
7. Let It Go
8. Nanook of the North
9. Black Smoke
10. World of Tomorrow
11. Warming Up
12. Don’t Tell Me

Rok wydania: 2018
Wydawca: Steamhammer






Kanadyjski Anvil działa nieprzerwanie od 1981 roku. Z tak bogatej dyskografii mam tylko „Pounding the Pavement” sprzed roku. Dopiero od niedawna, ale mam. Długo jednak zwlekałam, by tego posłuchać, a kiedy płyta wylądowała w odtwarzaczu to wszystko się wyjaśniło: klasyczny hard ‘n’ heavy tyle, że w marnym wykonaniu.

Zaczynamy od „Bitch in the Box” - pierwsze riffy mówią o heavy metalu, mocno zakorzenionym w Judas Priest i Accept. Są to akurat grupy przeze mnie nielubiane, a wykonanie Anvil jest do nich bardzo zbliżone. „Ego” to rock and rollowy numer, mknie szybko, ale nie ma w nim niczego ciekawego. Sex, drugs & rock and roll. „Doing What I Want” brzmi jak fałszywy hard rock. Nie ma tutaj mocy, która w tej muzyce jest najważniejsza. „Smash Your Face” to kolejny krok wstecz. Heavy metalowe gitary może brzmią fajnie, ale jeśli chodzi o cały utwór to jest mało przejrzysty, nie wyróżnia się żadną zaletą. Tytułowy kawałek to instrumentalny majstersztyk. Przez te 3 minuty nie trudno się nudzić. „Rock That Shit” ponownie wita nas hard rockowym pazurem. Potem jest odrobinę lepiej, ale to i tak kropla w morzu, więc pastwić się nie będę. „Let It Go” ciągnie za sobą resztki rock and rolla, który ledwo się trzyma na nogach. „Nanook of the North” to 6 minut marnej jakości rockowo-metalowej muzyki. Za to „Black Smoke” wystrzelił szybkim rock and rollem. Szybkość wysuwa się na pierwszy plan i to dodaje siły do działania. „World of Tomorrow” to niczym niewyróżniająca się piosenka, więc przejdę do „Warming Up”, które opętańczo sunie do przodu, ale nie robi tego w sposób ciekawy i interesujący. „Don’t Tell Me” jako bonus się nie sprawdza. Nie ma nawet sensu wypisywania wad mu towarzyszących.

Kanadyjczycy nie popisali się na „Pounding the Pavement”. Muzyka jest wtórna, pozbawiona oryginalności i klasy. Ocena będzie niska, bo i sam album jest słaby. W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak posłuchać innych płyt Anvil, bo ta nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia.

2/10

Marta Misiak
Komentarze