24.07.2019
RECENZJE

• THE RACONTEURS - Help Us Stranger
• FROZEN LAND - Frozen Land
• CREPUSCOLO - You Tomb
• OVERDRIVERS - She's on her period
• DON FELDER - American Rock'n'Roll
• MAZOLEWSKI PORTER - Philosophia
• LONDON SILENCE - Virus
• AARON BROOKS - Homunculus
• HATE ETERNAL - Upon Desolate Sands
• BRUCE SPRINGSTEEN - Western Stars
• ANVIL - Pounding the Pavement
• MISERY INDEX - Rituals of Power
• MYRATH - Shehili
• SMASH THE CRASH - PL Lady
• BON JOVI - REDAKCYJNY TOP
WYWIADY
wywiad

• KASIA SZUBERT
• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter

więcej wywiadów

RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• PROG IN PARK - Warszawa
• BON JOVI - Warszawa
• MARK KNOPFLER - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 2) - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 1) - Kraków
• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków
• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław

więcej relacji

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2019.07.10 - MARK KNOPFLER & BAND - Kraków
2019.07.10 - MARK KNOPFLER & BAND - Kraków

10.07.2019
MARK KNOPFLER & BAND
Kraków - Tauron Arena



MARK KNOPFLER & BAND


A lovestruck Romeo
Sings the streets a serenade
Laying everybody low
With a love song that he made
Finds the streetlight
Steps out of the shade
Says something like:
"You and me, babe, how about it?"


To był piąty utwór w setliście podczas tego chłodnego, lipcowego wieczoru... „Romeo and Juliet” - jedna z pereł w przebogatej skarbnicy Marka Knopflera. I jedna z pięciu wycieczek w krainę Dire Straits. Tylko, czy może aż pięciu? Cóż, dla mnie tylko, bo pewnie nawet gdyby zagrał jeszcze drugie tyle utworów z dyskografii DS – i tak pozostałby niedosyt... Z drugiej strony – na plakatach wyraźnie było napisane „An Evening With Mark Knopfler And Band”, więc nie ma sensu czepiać się braku tego, czy tamtego klasyka z repertuaru słynnej grupy.

Muzyk przyjechał do nas w ramach tournée promującego wydany w listopadzie ubiegłego roku album „Down The Road Wherever”, ale utwory z tego krążka bynajmniej nie zdominowały setlisty krakowskiego koncertu.

Bohaterowi wieczoru towarzyszył na scenie dziesięcioosobowy zespół. Imponująca była nie tylko liczebność składu. Wrażenie robiły również biegłość i wszechstronność muzyków, którzy nawet z ekspresu do kawy i pudełka od zapałek potrafiliby wydobyć muzykę – jak obrazowo stwierdził Knopfler podczas przedstawiania swoich „towarzyszy broni” (btw: „Brothers in Arms” też zabrakło w rozpisce).

To był koncert, w którym główną rolę odgrywała Muzyka, wspomagana dosyć skromną, ale obsługiwaną przez fachowców, oprawą świetlną. Żadnych dekoracji, dymów i innych bajerów.

Czas wyraźnie odcisnął piętno na Marku Knopflerze, który porusza się z trudem, część koncertu zagrał na siedząco. Ale jego gitarowe popisy brzmiały wspaniale... Również wokalnie było bez zarzutu.

Punktualnie o 20.00 panowie ruszyli z przytupem skocznym, folkowym „Why Aye Man” - utworem, otwierającym płytę „The Ragpicker's Dream” sprzed siedemnastu lat. Pięknie wybrzmiała trzecia w kolejności ballada „Sailing To California”, po której Knopfler po raz pierwszy sięgnął po utwór wiadomego zespołu, a był nim „Once Upon A Time In The West”... Taneczne, latynoskie klimaty „Pocztówek z Paragwaju” poderwały publiczność z krzesełek, ustawionych na płycie Tauron Areny. Ludzie podbiegli pod scenę, za nic mając sektory oraz rzędy i bawili się tam do końca koncertu.

Podstawowy set zwieńczył „Speedway at Nazareth”, zagrany bardziej rockowo niż płytowy oryginał. Bisy rozpoczęły się od trzęsienia Ziemi - „Money For Nothing”, przyjęty z ogromnym aplauzem. Dla kontrastu – balladowy „Piper To The End”. Podziękowania, ukłony, machanie do publiczności, która nie zamierzała dawać za wygraną. Krótka narada na scenie i „Going Home” - śliczny temat z filmu „Local Hero”. Po nim zapaliły się światła w Tauron Arenie... Dwie godziny z minutami. Wykonawczo – było świetnie. Setlista – pozostał lekki niedosyt. Ale zdecydowanie warto było spędzić ten wieczór z Markiem Knopflerem i jego znakomitym zespołem...

Robert Dłucik
Komentarze