29.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Świeża Krew » QUEENSRYCHE - 2019 - The Verdict
QUEENSRYCHE - 2019 - The Verdict

QUEENSRYCHE - The Verdict


QUEENSRYCHE - The Verdict

1. Blood of the Levant
2. Man the Machine
3. Light-years
4. Inside Out
5. Propaganda Fashion
6. Dark Reverie
7. Bent
8. Inner Unrest
9. Launder the Conscience
10. Portrait

Rok wydania: 2019
Wydawca:Century Media
http://www.queensrycheofficial.com/






Queensryche od kilku lat porusza się w klimatach przypominających bardziej początki swojej kariery. I ewidentnie pasuje to fanom. Owszem na popularność skali "Empire" nie mogą liczyć, nie zapełniają już stadionów (ale do tego już chyba zdążyli się przyzwyczaić). Zresztą ówczesne gwiazdy rocka często dzielą los Amerykanów. Tymczasem mamy rok 2019 i trafia w nasze ręce "The Verdict".

Kto by pomyślał. To już trzecia płyta Queensryche z Toddem La Torre za mikrofonem. Przy okazji pierwsza na której zagrał na bębnach. A tak swoją drogą nie są to partie, uproszczone w stosunku do tych do których przyzwyczaił nas Scott Rockenfield. Niby wydawało się że Casey Grillo odszedł z Kamelot by zająć miejsce Scotta, tymczasem został jedynie wynajęty do gry na żywo. Trochę to dziwne, ale możliwe że oficjalne miejsce ma czekać na Rockenfielda... i tyle. Jako że nie doczytałem nic na ten temat w wywiadach porzuciłem rozmyślania nad tą kwestią.

Lepiej skupić się na nowym krążku zespołu, który jest w linii prostej kontynuacją konwencji obranej na albumie "Quensryche". Miks heavy i progresywnego szlifu był zawsze mocną stroną ekipy. Całość podszyta jest znowu pewną melancholią i przestrzenią, powiedziałbym nawet że tym razem to element jeszcze bardziej wpływający na odbiór całokształtu, przez co płyta wydaje się po prostu spokojniejsza od poprzedniczki. "The Verdict" to bardzo dobra płyta. Ale brakuje jej kropki nad "i". Nie ma tu tak charakterystycznych kawałków jak choćby "Fallout" czy "Arrow of time". Wybrane na single (otwierający) "Blood of the Levant" czy "Dark Reverie" nie mają tak nośnych refrenów żeby śpiewać je już po pierwszym odsłuchu. Mnie w pamięć znacznie szybciej zapadł "Light Years" i "Propaganda Passion". Być może nowa płyta jest bardziej wyrównana, że trudno wskazać faworyta. Ale jeśli od strzału mam dwa ulubione kawałki, a do tego dochodzą dwa najbardziej osłuchane utwory singlowe, sytuacja nie jest dramatyczna.

To jest trochę tak, że nie jestem bezstronny. Queensryche należy do moich faworytów niemal od trzech dekad, byłem z nimi również w ciągu "chudych" lat... Ale obecne oblicze naprawdę mi odpowiada. A "The Verdict" jest kolejną porządną pozycją i to nie tylko w ich nowożytnej historii. Poprzedniej płyty nie przebija, ale plasuje się tuż za nią.

7,5/10

Piotr Spyra




queensryche
Komentarze