24.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man


BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - G » Galahad - 2008/1993 - In a Moment of a Complete Madness
Galahad - 2008/1993 - In a Moment of a Complete Madness
1. One for the Record 4:50
2. Second Life 4:11
3. Parade 5:58
4. Earth Rhythm 4:34
5. Lady Messiah 9:40
6. Painted Lady 1:46
7. Ghost Of Durtal 11:13
8. Welcome To Paradise 8:15

utwory bonusowe
9. The Ghost Of Durtal 10:49
10. Richelieus Prayer 8:28
11. The Knife One for the Record 5:05

Rok wydania: 1993/2008
Wydawca" Avalon/Oskar Prod.




Galahad to zespół trochę na opak...no, bo jak wytłumaczyć fakt, że składanka oznaczona numerem jeden ukazuje się jako trzecia, a album debiutancki, jako drugi?;-) Oczywiście chodzi tu o premiery na płytach CD. Wyjaśnia to nieco zamieszanie, wynikające z faktu wydawania początkowych dokonań zespołu na kasetach magnetofonowych.

"In a Moment of a Complete Madness" jest w zasadzie debiutem Brytyjczyków i formie CD ukazał się w 1993 roku (czyli już po premierze "Nothing is Written"), obecnie dostępne jest jego wznowienie, nakładem poznańskiego Oskar Prod. Co można powiedzieć o tym wydawnictwie? No cóż, to kawał solidnego neo progresywnego rocka. Słychać, że zespół w początkach swej działalności był zapatrzony w tuzów gatunku pokroju Marillion. Nie mniej już tu można wyłapać zalążki stylu zespołu, który charakteryzuje się potężnymi i podniosłymi partiami instrumentalnymi. Słuchając tego krążka nie można się oprzeć myśli ileż to entuzjazmu i zapału tkwi w tych ludziach. Utwory charakteryzują się niezwykłą lekkością i melodyką, a głos Stuarta Nicholsona prowadzi nas przez tę galahadową krainę. To nie gdzie indziej jak właśnie na tym krążku znajduje się wyśmienite, moim zdaniem, "Welcome to Paradise", z podniosłym zakończeniem, w którym upust swojej energii daje ówczesny klawiszowiec zespołu Karl Garrett. To tu możemy usłyszeć prześliczna miniaturkę "Painted Lady", tym razem w wersji z akustyczną gitarą. Jest potężnie ("Earth Rhythm") i jednocześnie lekko ("Painted Lady"), pojawiają się dźwięki rodem z dancingów w latach siedemdziesiątych (końcówka "Lady Messiah"), a przy partii dzwonów w "Secondo Life" bezwiednie spoglądam za okno czy przypadkiem nie pada śnieg, a za oknem nie czai się Święty Mikołaj;-)

Jako bonus we wznowieniu umieszczono dodatkowo trzy utwory, będące zapisem występu zespołu w grudniu 1992. Galahad na scenie to maszyna nie do zatrzymania i tu to czuć. Galahad to już formacja kultowa, i z tym nie ma co dyskutować, czy polemizować. "In a Moment of a Complete Madness" do niedawna było nie do zdobycia, a jej ceny na internetowych aukcjach osiągały niejednokrotnie bardzo wysoki poziom. To już jednak przeszłość i od kilku tygodni każdy ma możliwość zapoznać się z początkami tej interesującej formacji.

8,7/10

Piotr Michalski
Komentarze