13.12.2019
RECENZJE
DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2019.09.21 - RETROSPECTIVE, STARSABOUT, MELANIE MAU & MARTIN SCHNELLA - Piekary Śl.
2019.09.21 - RETROSPECTIVE, STARSABOUT, MELANIE MAU & MARTIN SCHNELLA - Piekary Śl.

2019.09.19
RETROSPECTIVE, STARSABOUT, MELANIE MAU & MARTIN SCHNELLA
Piekary Śląskie - OK Andaluzja





Ciepły, jeden z ostatnich letnich wieczorów w piekarskiej Andaluzji miał minąć pod znakiem niebanalnych dźwięków. W ramach wspólnej trasy po Polsce, na scenie zaprezentować się mieli znany w progresywnym świecie, pochodzący z Leszna RETROSPECTIVE, białostocki, klimatyczny STARSABOUT oraz duet MELANIE MAU & MARTIN SCHNELLA zza naszej zachodniej granicy.

Występy zapoczątkowali sympatyczni MELANIE MAU oraz MARTIN SCHNELLA. Duet zaprezentował akustyczne wersje znanych klasyków oraz dwie autorskie, swoje własne kompozycje. Uwagę zwracały znakomite warunki wokalne Melanie, która pomimo zmagania się z przeziębieniem pokazała, że głos ma niczym dzwon! Kolejnym elementem, obok którego nie można było przejść obojętnie to umiejętności techniczne Martina. Muzyk, na co dzień udzielający się między innymi w Flaming Row) zaprezentował najwyższy kunszt obsługi gitary. Chwilami, wydawało się że na scenie jest dwóch gitarzystów, a to jeden Martin tak czarował... robiło to ogromne wrażenie. Ze sceny usłyszeliśmy ciekawe aranżacje między innymi: "Curse my Name" Blind Guardian, "Wasted Years" Iron Maiden, ale i "Message in the Bottle" The Police, "Africa" Toto czy znakomicie zagrane na koniec "Changes" grupy Yes.

Relacjonując koncert STARSABOUT, można by zacytować fragment tekstu kompozycji tytułowej ich najnowszego albumu: „Where is my Home…” Aby grać podobnie jak STARSABOUT trzeba urodzić się chyba na Islandii, albo właśnie w Białymstoku, chociaż sztukę tą posiedli również niektórzy południowcy, chociażby Giancarlo Erra ze swoim Nosound. Zespół tworzą: grający na gitarze i śpiewający mózg przedsięwzięcia Piotr Trypus, gitarzysta Tomasz Kryjan, grający na klawiszach, ale czasem chwytający również za gitarę Marcin Wasiluk , oraz sekcja rytmiczna Piotr Ignatowicz - bas i Sergiusz Pruszyński - perkusja. I choć w składzie zespołu są dwie, a nawet trzy gitary, próżno spodziewać się tutaj galopad w stylu Iron Maiden. To bardzo klimatyczne i ascetyczne, wręcz hipnotyczne granie, emanujące niesamowitym klimatem. Klimat ten pięknie wypełnił gmach piekarskiej „Andaluzji”, a było co wypełniać, bo publiczność niestety, nie była w stanie skutecznie tego uczynić. Można nad tym faktem ubolewać, ale takie są niestety koncertowe realia, jeżeli chodzi o podobny rodzaj muzyki. Jak nieraz psioczyłem na obecność krzesełek, na rockowych koncertach w „Andaluzji”, tak akurat tym razem usiadłem z boczku sali, aby niemal odlecieć wraz z krzesłem na siedząco. Z jednej strony było mi trochę żal, że grając dla małej garstki słuchaczy, zespół musiał pokonać tyle kilometrów, wracając zaraz po koncercie do domu. Z drugiej jednak strony cieszyłem się faktem, że mogłem ich usłyszeć po raz drugi na żywo.

Pochodzący również nie z bliska, bo z Leszna RETROSPECTIVE przyjechał do Piekar Śląskich promować wydaną pod banderą niemieckiej wytwórni Progressive Promotion Records swoją najnowszą płytę „Latent Avidity”, której oficjalna premiera miała miejsce dokładnie 4 dni przed koncertem. Zespół gościł już w „Andaluzji” w marcu 2017 roku, tuż po wydaniu swojej poprzedniej płyty “Re:Search”. Ich szeregi opuścił ostatnio gitarzysta Alan Szczepaniak. Jego miejsce na scenie podczas tej trasy koncertowej zajął Darek Kazimierczak. Reszta formacji pozostała niezmienna. I chociaż Jakub Roszak borykał się w tym dniu z chorym gardłem, dał z siebie wszystko, aby zabrzmieć najlepiej jak tylko można było. Doskonale uzupełniała go wokalnie zza swojego zestawu klawiszowego Beata Łagoda. Charyzma sceniczna wokalisty , też nie zdradzała żadnych symptomów zdrowotnej niedyspozycji. Nie wiem , czy taki był zamysł, ale jego trampki - jeden w kolorze czerwieni, a drugi niebieski, idealnie odzwierciedlały muzyczny dualizm zespołu. Z jednej strony ich muzyka żarliwa jak czerwień, z drugiej zaś strony klimatyczna niczym błękit. Na taki właśnie klimat duży wpływ mają cieple solówki Maćka Klimka. Wszystko to w żelaznych ramach świetnej sekcji rytmicznej: Łukasz Marszałek - bas i Robert Kusik - perkusja. Zabrzmiał w większości nowy materiał z płyty „Latent Avidity”, ale były również akcenty z płyt poprzednich.

To był jeden z licznych, udanych koncertów, w piekarskiej „Andaluzji” , mimo nie najliczniejszej publiczności. Pewnie nie pierwszy taki koncert i nie ostatni.

tekst: Piotr Michalski i Marek Toma
Komentarze