10.04.2021

Nawigacja
Artykuły » Recenzje - W » WALKYRYA - 2018 - The Invisible Guest
WALKYRYA - 2018 - The Invisible Guest

WALKYRYA - The Invisible Guest


WALKYRYA - The Invisible Guest

1. Black Hills
2. Open Grave
3. All the Time
4. Drive Angry
5. Evil Clown
6. Venom Tears
7. Out of Brain
8. March or Die

Rok wydania: 2018
Wydawca: Time to Kill Records
https://www.facebook.com/walkyryaband/






Przyczynkiem do sięgnięcia po nowy album WALKYRYA była ich trasa koncertowa i fakt że w jej ramach zagoszczą w naszym kraju dzięki M-ART. Drugi pełny krążek włoskich thrasherów bardzo przypadł mi do gustu.

Płyta zawiera osiem kompozycji, ale każda z nich to konkretny cios. Kwartet para się muzyką, którą przyrównałbym do klimatów TESTAMENT z domieszką heavy i groove pokroju naszego BLACK RIVER. Wrażenie to pogłębia głos wokalisty, który operuje między głęboką chrypą prawie growlową a'la Chuck Billy, a bardziej melodyjnymi frazami które przyrównałbym do Maćka Taffa. Całkiem fajnie się tego słucha. Mięsiste ciężkie riffy, soczysta sekcja, a wraz ze wspomnianym porządnym wokalem, wszystko dobrze zmiksowane. Wsłuchałem się też w kilka samodzielnych partii basu, które potrafią przykuć uwagę. Zresztą solówek też nie mają się co wstydzić. Są sporą ozdobą kompozycji.

Od pierwszego strzału spodobało mi się kilka kawałków, to istne headbangery. Na otwarcie jest naprawdę nieźle, ale już drugi "Open Grave" należy do moich faworytów (melodia przypomina mi SENTENCED, może też zasugerowałem się tekstem). Następnie "All the Time" powoduje że uśmiech aprobaty nie schodzi z twarzy. I tak jest z kolejnymi kawałkami. Najbardziej jednak wyróżniłbym "Evil Clown" który wprowadza nieco niepokoju. Ciekawie brzmi samodzielna gitara na otwarcie, jak i melodia w refrenie.

Przyznam się, że lubuję się w gatunku, ale niezbyt często coś jest w stanie tak mile mnie zaskoczyć. Jeśli chodzi o thrash, to najfajniejszy nowy band, jaki do mnie trafił odkąd odkryłem LEECH.

Sztos!

8,5/10

Piotr Spyra