27.02.2020
RECENZJE
CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » ASTRAL DOORS - 2019 - Worship or Die
ASTRAL DOORS - 2019 - Worship or Die

ASTRAL DOORS - Worship or Die


ASTRAL DOORS - Worship or Die

1. Night of the Hunter
2. This Must Be Paradise
3. Worship or Die
4. Concrete Heart
5. Marathon
6. Desperado
7. Ride the Clouds
8. Light at the End of the Tunnel
9. St. Petersburg
10. Triumph & Superiority
11. Let the Fire Burn
12. Forgive Me Father

Rok wydania: 2019
Wydawca: Metalville
https://www.facebook.com/Astraldoorssweden/






Power metal przerobiłam na wiele sposobów, ale muzyki Astral Doors nie miałam okazji poznać. Teraz jest ku temu okazja, ponieważ niedawno nabyłam ich ostatni krążek zatytułowany „Worship or Die”. Sama okładka autorstwa Felipe Machado robi piorunujące wrażenie. Nie sposób oderwać od niej wzroku. A co z samą muzyką?

„Worship or Die” to 12 piosenek, które zlewają się w jedną całość. Nie ma w tym ani krzty oryginalności. Melodie są podobne jedna do drugiej, przez co muzyka traci na sile. Zatwardziałych maniaków power metalu ona nie poruszy. Mnie przynajmniej nie przekonała. Nie znam twórczości tej grupy, więc nie odniosę się do żadnej wcześniejszej płyty, ale w tym przypadku zabrakło siły przebicia. Okładka to jedno, muzyka – drugie. Oczywiście nie zawsze to ze sobą współgra. Oczekiwałam czegoś iście siarczystego i niestety tego nie otrzymałam. Nowa płyta Astral Doors to zwykły bubel. W power metalu zawsze szukam czegoś, co mnie zaskoczy. Od kilku lat ten gatunek mnie już nie przekonywuje i nie śledzę nowości; stawiam na klasykę, choć i ona powoli zamiera. Wysyp młodych zespołów o tym zadecydował. Dlatego moje drogi z power metalem się nieco rozeszły. Nie oznacza to, że nie słucham tego gatunku. Fakt, są ciekawe krążki, ale to kropla w morzu.

Wracając do Astral Doors: Nils Patrik Johansson ma barwę głosu, której nie znoszę i to też ma wpływ na to, jak odbieram tą muzykę. Wszystko dobrze ze sobą się łączy, co daje efekt co najmniej idiotyczny i pełen niesmaku. Symfoniczne zadęcie, pojawiające się w utworach jest przereklamowane i mało interesujące, bez jakichkolwiek rewelacji. Gorszej muzyki chyba w ostatnim czasie nie słyszałam. Trochę szkoda kasy, ale cóż…

Podsumowując omawiany album uznaję go za zbyt marny i bez hitów. Wszystko się zlewa i nie wypada dobrze. Jeśli pozostać w temacie to lepsze byłoby Iron Savior, Masterplan, Jorn. Nie będę się dłużej pastwić nad „Worship or Die”, ponieważ nie ma to sensu. Muzyka nagrana ot, tak. Nie ma w niej nic interesującego, nawet gdyby podszedł mi wokal. Wybaczcie, ale mnie to nie rusza.

2/10

Marta Misiak
Komentarze