09.04.2020
RECENZJE
JENNER - The Test of Time

HOLLYWOOD UNDEAD - New Empire

SOSNOWSKI - Tylko się nie denerwuj

VORNA - Sateet palata saavat

TESTAMENT - Titans Of Creation

THE SEGUE - Holograms

THE PARTY IS OVER - Pluton

ADMINISTRATORR - Czy

SYLOSIS - Cycle Of Suffering

NOMAD - Transmogrification (Partus)

INVERTIGO - Inmotion

JULIA MII - To ja, księżyc

DEPECHE MODE - Speak & Spell

VOLTURYON - Cleansed by Carnage

DIABULUS IN MUSICA – Euphonic Entropy

PENDRAGON - Love Over Fear

LIZARD - Master & M

MECH - Tasmania

SEPULTURA - Quadra

MARKO HIETALA - Pyre Of The Black Heart

SUBTERFUGE - Prometheus

VIRGIN SNATCH - Vote is a Bullet

DEPECHE MODE - Delta Machine

MYSTERY - Live in Poznań

SBB - Welcome

KILLSORROW - Killsorrow

FLAMING ROW - The Pure Shine

VOYAGER - Colours in the Sun

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - M » MECH - 1983/2019 - Tasmania
MECH - 1983/2019 - Tasmania

MECH - Tasmania


MECH - Tasmania

1. Tasmania
2. Spokojnie, to minie
3. Popłoch
4. W pajęczej sieci milczeń
5. Elektryczna kokieteria
6. Brudna muzyka
7. Kołysanka dla nienarodzonego
8. Suahilli
9. Bonus tracks:
10. Samosierra
11. TASSmania – Introdukcja
12. Tasmania
13. Popłoch
14. W pajęczej sieci milczeń
15. Brudna muzyka

Rok wydania: 1983/2019 (reedycja)
Wydawca: Polton/GAD Records
https://www.facebook.com/mechpl/




Kręte były (są) ścieżki kariery tego zespołu. Pod koniec lat siedemdziesiątych tworzyli ambitną muzykę w nurcie progresywnego rocka, ale koncertowa popularność Zjednoczonych Sił Natury „Mech” (pod taką nazwą wówczas grali) nie przełożyła się na wydanie oficjalnej płyty. Zbiór ówczesnych dokonań grupy ukazał się dopiero po latach nakładem wytwórni GAD Records, specjalizującej się w takich archiwalnych perełkach. Ten sam label firmuje również reedycję albumu „Tasmania”.

W latach osiemdziesiątych Mech nie tylko skrócił nazwę, ale również uprościł muzyczne formy. Zespół udanie wpisał się w rockowy boom pierwszej połowy tamtej dekady i zyskał sporą popularność. Chociaż musiał zmagać się zarówno z realiami komunistycznej fonografii (przez długi cykl wydawniczy albumy „Bluffmania” i „Tasmania” ukazały się niemal... równocześnie), jak i cenzurą. „Tasmania” w zamyśle twórców miała nosić tytuł „TASSmania”, no ale w PRL-u taki numer nie mógł przejść. Dla przypomnienia: TASS to skrót, pod którym funkcjonowała oficjalna agencja informacyjna ówczesnego ZSRR...

Mech grał prościej, ale pewne charakterystyczne zagrywki dla rocka progresywnego nadal stosował (wstęp do „Brudnej muzyki”). Ale słychać też inspiracje tym, co było wówczas modne na świecie, z naciskiem na The Police („Elektryczna kokieteria”, „Spokojnie to minie” - refren a la „So Lonely”, tytułowy kawałek). Trudno im jednak czynić z tego zarzut – bez tego tria trudno wyobrazić sobie polską scenę rockową tamtych czasów... Udane kompozycje dopełniały ciekawe teksty, w niebanalny sposób opisujące pełne absurdów realia PRL-u, ale... w wielu przypadkach aktualne także po ponad trzech dekadach od premiery płyty. Ciekawostką jest utwór „Popłoch”. Pierwotnie – jako „Marsz Wilków” - miał zostać wykorzystany w kultowej „Akademii Pana Kleksa”, ale reżyser ostatecznie postawił na TSA.

„Tasmania” broni się po latach, słucha się tego materiału bardzo dobrze (również dzięki nowemu masteringowi, za który odpowiadał Robert Millord, klawiszowiec i kompozytor dużej części utworów Mechu). Zgodnie ze świecką tradycją GAD Records, na reedycji nie zabrakło bonusów. Wśród nich znalazł się utwór „Samosierra”, przygotowany - już po rozpadzie składu z „Tasmanii” - z myślą o trzecim albumie. Do realizacji płyty wówczas jednak nie doszło (chociaż przebojowy numer z tekstem Janusza Kondratowicza doczekał się nawet klipu stworzonego na bazie programu „Bez próby”).

Mech – w zupełnie innej odsłonie, bliskiej klasycznemu Black Sabbath – powrócił do regularnej działalności dopiero w XXI wieku. Ale to już temat na zupełnie inny tekst...

Robert Dłucik
Komentarze