23.10.2020

Nawigacja
Artykuły » Wywiady » ADAM JURCZYŃSKI - M.S.OBERSCHLESIEN, DRAKON, ABYSAL
ADAM JURCZYŃSKI - M.S.OBERSCHLESIEN, DRAKON, ABYSAL

ADAM JURCZYŃSKI – M.S.OBERSCHLESIEN, DRAKON, ABYSAL





O tym co było, jest i będzie w kwestii muzycznej u gitarzysty Adama Jurczyńskiego (MICHAŁ STAWIŃSKI OBERSCHLESIEN, DRAKON, ABYSAL…)





Niedawno OSCAR wydał Twoją płytę ABYSAL. THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT - „Return To The Live”. OSCAR jest firmą , która ukierunkowana jest głównie na muzykę progresywną. Nie wszyscy, którzy kojarzą Cię z metalowym industrialnym - OBERSCHLESIEN, wiedzą że swoją przygodę zaczynałeś właśnie od grania muzyki progresywnej. Dowodem na to jest właśnie ta płyta. Bo pierwotnie materiał powstał 18 lat temu. Jako młody adept gitarowej sztuki, udzielałeś się wówczas w piekarskiej formacji ABYSAL. Opowiedz nam trochę o historii zespołu, kulisach powstawania tej muzyki i jego przedwczesnym końcu, mimo dużego potencjału twórczego?



ABYSAL generalnie był moim dzieckiem. W 2002r. czułem straszna potrzebę stworzenia czegoś co dałoby upust mojej fascynacji muzyką progresywną. W marcu tegoż 2002 r. powołałem do życia projekt i zaprosiłem do współpracy bardzo dobrego kolegę Grzesia Zawadzkiego, perkusistę . W domowym zaciszu zacząłem komponować materiał . W międzyczasie szukałem pozostałych członków zespołu. Dość szybko pojawił się Marcin Kozioł -basista i Łukasz Tomanek - klawiszowiec ,ówczesny sąsiad. Po kilku próbach nagraliśmy Demo płyty. Już było wszystko jasne co trzeba zmienić, jaki utwór zostaje , który nie. Tak w lipcu weszliśmy do Maq Reccords studio i przez dwa tygodnie od świtu po zmierzch wspólnie z realizatorem Jarkiem Toiflem stworzyliśmy album który został nazwany – „Nowy horyzont”. Jak powiedziałeś, 18lat trzeba było by czekać by powrócić do życia. Tak się stało dzięki namowie mojej narzeczonej Asi. I za to bardzo Jej dziękuję.

Z artykułu lokalnej prasy, z 25 kwietnia 2003, który znalazłem w swoich szpargałach wynika, że był już gotowy materiał na drugą płytę ABYSALA („… druga płyta to mocniejsze uderzenie, metal progresywny, klimat Dream Theater…”). Szukaliście wówczas wokalisty („… szukamy kogoś o ciekawej, niekrzykliwej, przyjemnej w odbiorze barwie głosu…”). Jak się skończyły te poszukiwania. Czy zachowało się może coś z tamtego materiału, aby po latach mógł zostać również wydany?


Drugi materiał…...tak , w dużej mierze został skomponowany . Miał charakter bardziej agresywny, prog metalowy. Szukaliśmy odpowiedniego głosu, tym razem miał to być materiał z warstwą liryczną. Parę osób przewinęło się przez sale prób i po przesłuchaniu kandydatów pojawiła się dziewczyna (której imienia już nie pamiętam)z ciekawą barwą głosu. Niestety nie zawsze idą w parze zdolności i pokora. Tak po pewnym czasie powoli entuzjazm opadł. Czas zespołu dobiegł końca w 2004r. Niestety żadna z ówczesnych kompozycji nie została zarejestrowana.

Masz jakiś kontakt z byłymi muzykami ABYSAL? Czy w jakimś stopniu również udzielają się dzisiaj muzycznie?

Niestety dziś już każdy wybrał swoją drogę . Grzegorz - wiem że gra w jakimś składzie black metalowym , natomiast reszta załogi odpuściła temat muzyki.

Na ABYSAL. THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT „Return To The Live” zabrakło kompozycji „Kryształy materii”, który rozpoczynała pierwotny materiał. Dlaczego zrezygnowałeś z tego utworu?

„Kryształy materii”, to mój osobisty hołd grupie PINK FLOYD. Postanowiłem, że zostawię ten utwór na inny czas . Myślę że zostanie umieszczony jako bonus track na jednej z przyszłych płyt.

Opowiedz nam pokrótce o dalszej Twojej przygodzie z muzyką . Co działo się u Ciebie pomiędzy ABYSALEM a OBERSCHLESIEN w kwestii muzycznej?

Zaraz po rozwiązaniu ABYSAL nawiązałem kontakt z bardzo utalentowanym wokalistą. Tak powstała grupa ERROR, w późniejszym czasie przemianowana na KOLBYSKRAY. Tutaj znów nawiązanie do muzyki progresywnej .Tym razem z bardzo mocna załoga instrumentalistów: Mariusz Krasz - wokal, Robert Makowski - klawisze, Wojtek Jasielski - bas (OBERSCHLESIEN), Marek Romanowski - bębny (OSADA VIDA) i moja skromna osoba - gitara. W tym składzie zarejestrowaliśmy materiał studyjny -„Kolbyskray 2014”. Niestety, z tego co wiem zespół już nie istnieje. Byłbym zapomniał, zaraz po ABYSALU przez krótki okres, bodajże pół roku uczestniczyłem w projekcie fusion o nazwie PLUS MINUS CONFFLICT. Ciekawe doświadczenie.

W historii muzyki jest wiele przypadków funkcjonowania dwóch nazwijmy to „równoległych” zespołów. W naszej rodzimej, piekarskiej „Andaluzji”, w której to również często grywaliście, koncertowały np. dwa wcielenia WISH BONEASH (Wishbone Ash Andy Powella - 26 lutego 2014 i Martin Turner’s Wishbone Ash - 24 listopada 2010). Czy Twoim zdanie dwa wcielenia OBERSCHLESIEN, maja szansę również się obronić?

Myślę że jak najbardziej. Każdy z tych zespołów ma swoich zwolenników. Bardziej lub mniej Śląskich.

Nie jestem i nigdy nie byłem wielkim fanem RAMMSTEINA, dlatego (przyznam się bez bicia), nie ciągnęło mnie również do muzyki OBERSHLESIEN. Słyszałem oczywiście wiele kompozycji (żyjąc na Górnym Śląsku, trudno nie znać: „Jadymy durch”, „Jo chca”, czy „Króla Olch”...), ale żadnej płyty nie poznałem w całości. Czy słyszałeś może z ciekawości, najnowszej płyty „konkurencyjnego” bandu Marcela Różanki ?

Generalnie ja też nigdy nie byłem fanem grupy RAMMSTEIN. OBERSCHLESIEN to trochę inna bajka, pomimo że gra bardzo podobne do tegoż niemieckiego bandu. Tu przekaz i śląska gwara przekonały mnie do wkroczenia w szeregi zespołu. A co do płyty Marcela to pobieżnie słuchałem i jest to zupełnie inna forma muzyczna od projektu M.S.OBERSCHLESIEN. Mimo to życzę chłopakom wielu sukcesów.

Sprawą priorytetową dla Ciebie jest pewnie teraz to, co robisz pod swoim własnym nazwiskiem. W ubiegłym roku w krakowskim LYNXIE wydałeś swój pierwszy solowy album: ADAM JURCZYŃSKI „BEYOND THE HORIZON”. Słychać na nim fascynacje muzyką gitarowych mistrzów (zwłaszcza SATRIANIEGO). Płyta ukazuje twój świetny gitarowy warsztat, który ciągle rozwijasz , ale mimo wszystko, także Twój własny styl. Opowiedz pokrótce jak powstawał ten materiał?

Tak. Obecnie bardzo intensywnie skupiam się na działaniu solowym. Ale nie tylko, równolegle współpracuję z wcześniej wspomnianą grupą M.S.OBERSCHLESIEN oraz gliwicką grupą DRAKON. Album „Beyond the Horizon”, to moje indywidualne spojrzenie na muzykę instrumentalną, gitarową. Płyta została skomponowana bardzo szybko, bo w trzy miesiące. Mnóstwo pomysłów, wizji na umiejscowienie muzyki w przestrzeni. Tak już w pod koniec lata 2019r. płyta została studyjnie zamknięta i od razu wydana przez Lynx Music.

Ostatnio jak się nie mylę, kupowałeś jakąś płytę SATRIANIEGO? Co to za album? Jakich mistrzów gitarowej sztuki i jakie albumy zaliczyłbyś również do swoich ulubionych?

O tak …Joe Satrianiego uwielbiam. Brakowało mi w swej kolekcji albumu „Flying on a blues dream”, a że ostatnio mieliśmy wiele wolnego czasu, postanowiłem udać się na internetowe zakupy. Co do moich faworytów , metrów to oczywiście Joe Satrani, Johnn Petrucci, Roine Stolt (The Flower Kings), Yngwie Malmsteen , Jason Becker, Frank Gambale, Allan Holdsworth , Steve Vai…….wielu, wielu innych. Natomiast albumy, które odmieniły moje spojrzenie na muzykę i grę na instrumencie, to na pewno: GENESIS - „A Trick of the Tail”, DREAM THEATER -„Awake”, PINK FLOYD - „The Dark Side of The Moon”, THE FLOWER KINGS - „Space Revolver”, JOE SATRANI – „The Extremist”. Długo by wymieniać…

Jest już podobno gotowa całkiem nowa Twoja kompozycja , więc niebawem pewnie powstanie album solowy nr 2. Kiedy można się będzie go spodziewać? Masz już może pomysł na tytuł?

Tak , już parę tygodni temu ujrzał światło dzienne singiel pod nazwą „Ballere il Volcano”, można tę apozycję często spotkać w jednej ze stacji radiowych, która jest patronem medialnym płyty - Return To The Live. Cały album ,myślę że powinien byś skończony jesienią. Spora część materiału jest już zaaranżowana . Jako ciekawostkę dodam, że pojawi się na płycie warstwa liryczna oprawiona wokalem . Postanowiłem zaśpiewać i stało się. Utwór jest mocniejszy, a zarazem dający do myślenia po przetłumaczeniu. Ale to już każdy zinterpretuje wedle swego uznania.

Czy swoją muzykę solową postrzegasz jako twór wyłącznie studyjny, a może żywisz plany aby w przyszłości zaistnieć pod własnym nazwiskiem również na żywo?

Aż tak daleko nie wychodzę w przyszłość , nie myślałem o prezentacji twórczości live. Wiąże się to z wieloma problemami: brak muzyków do współpracy , organizacji tego typu wydarzenia . Póki co w stu procentach spełniam się w realizacji studyjnej (....A przyszłość czeka na twoje odkrycie... )

W imieniu naszego portalu, czytelników i słuchaczy, życzę wielu pomysłów i wytrwałości w realizacji swoich muzycznych celów, i odporności na korona wirusa!

Pytał: Marek Toma