14.08.2020
RECENZJE
BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » PARADISE LOST - 2020 - Obsidian
PARADISE LOST - 2020 - Obsidian

PARADISE LOST - Obsidian


PARADISE LOST - Obsidian
1. Darker Thoughts
2. Fall From Grace
3. Ghosts
4. The Devil Embraced
5. Forsaken
6. Serenity
7. Ending Days
8. Hope Dies Young
9. Ravenghast

Rok wydania: 2020
Wydawca: Nuclear Blast
https://www.facebook.com/paradiselostofficial



Odpaliłem ten album kompletnie bez żadnych oczekiwań. Właściwie przez ostatnie lata (pewnie ze 20) Paradise Lost rozmijali się z moimi gustami. Ale z kolei od pewnego czasu trwa pewien trend, że kapele z moich szczeniackich czasów nagrywają naprawdę niezłe albumy. Bardziej z ciekawości niż nadziejami sięgnąłem po ich nowy album. „Obsidian” okazuje mieć w sobie wiele elementów za które ceniłem zespół w przeszłości. Jest klimat, jest ciężar jest i (za przeproszeniem) pierdlonięcie. Tej płyty bardzo dobrze mi się słucha i chętnie do niej wracam.

Piotr Spyra



"Gothic", "Shades of God", "Icon", "Draconian Times"... Seria znakomitych płyt Paradise Lost. "Obsidian" można śmiało dopisać do tej listy. Paradise Lost pełnymi garściami zaczerpnęli inspiracje z różnych okresów swojej długiej kariery, wrzucili do jednego tygla, wymieszali i wyszła im najlepsza płyta od wielu lat. Klimat, znakomite utwory, moc... Raj utracony? Raczej odzyskany...

Robert Dłucik



Paradise Lost na płycie "Obsidian" zagrali w sposób, który zawsze mi się w ich przypadku podobał. Wiadomo, to jest grupa muzyków często poszukujących nowych brzmień. Na przestrzeni trzydziestu lat, odkąd wydają płyty, starali się zmieniać i bywało, że nawet bardzo zaskoczyli swoich fanów. A teraz bez zbędnych kombinacji zagrali mocno, gitarowo, z ogromną dawką gotyckich klimatów. Całość znów stała się intrygująco tajemnicza. W dodatku gdzieniegdzie wyposażyli nowe utwory we wpadające w ucho melodie, przez co "Obsidian" szybko daje się zapamiętać, polubić i prowokuje by do niej często wracać.

Witold Żogała



Mamy tu historię zespołu w pigułce. Są niskie, potężne growle i ciężkie walce („Darker Thoughts”, „Fall From Grace” czy rewelacyjny „Ravenghast”) są też gotyckie klimaty („Ghosts”, „Forsaken”). Zespół postawi na sprawdzone patenty i tym sposobem otrzymaliśmy interesujący materiał, przy którym nie ma mowy o przestojach i nudzie.

Piotr Michalski
Komentarze