01.10.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » Jamison, Jimi - 2008 - Crossroads Moment
Jamison, Jimi - 2008 - Crossroads Moment
1. Battersea
2. Can’t Look Away
3. Make Me A Believer
4. Crossroads Moment
5. Bittersweet
6. Behind The Music
7. Lost
8. Love The World Away
9. She’s Nothing To Me
10. As Is
11. ’til The Morning Comes
12. That’s Why I Sing
13. Friends We Never Met
14. When Rock Was King

Rok wydania: 2008
Wydawca: Frontiers




Spoglądam na okładkę, a z niej spogląda na mnie muzyk, odwracam pudełko a tam, że wydawcą jest Frontiers (więc zgodnie z moim przeczuciem może być nieciekawie). Odpalam sprzęt, wrzucam płytę do odtwarzacza, odpalam i…….

….no tak, AOR jak w pysk strzelił (że tak się wyrażę ;-) ). Nie powiem od czasu do czasu mogę tego gatunku posłuchać, ale częstsze obcowanie z tego typu dźwiękami wywołuje u mnie dreszcze i wysypkę. O dziwo na płycie Jimi Jamisona nie jest aż tak tragicznie. Ba, kilka kawałków jest nawet całkiem niezłych, że wymienię: nieco Whitesnake’owy „Can’t Look Away”, przebojowy (gdyby powstał w latach 80-ych to byłby pewnie teraz klasykiem) „Make Me A Believer” czy półballada „Lost”. Niestety z większości płyty wieje jednak nudą. Ciekawe pomysły kończą się w okolicy utworu siedem, a potem jest już po prostu nieciekawie. Na „Crossroads Moments” jest za dużo wypełniaczy – nijakich i bezbarwnych. Całość ratuje (w jakiś tam sposób) dobry głos Jimiegio oraz gitarowe solówki, które są miodem dla uszu zwolenników hard rockowo/AOR-owej szkoły gry.

Mimo tej całej przeciętności to i tak jest to jeden z lepszych albumów w tym gatunku, jaki ostatnio było mi dane słyszeć. Nie ma mowy o zachwytach czy peanach, ale w kilku fragmentach jest naprawdę nieźle, niestety przez większość czasu trwania płyty ziewałem i czekałem na kolejny utwór….amen…

6,5/10

Piotr Michalski
Komentarze