21.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » Jamison, Jimi - 2008 - Crossroads Moment
Jamison, Jimi - 2008 - Crossroads Moment
1. Battersea
2. Can’t Look Away
3. Make Me A Believer
4. Crossroads Moment
5. Bittersweet
6. Behind The Music
7. Lost
8. Love The World Away
9. She’s Nothing To Me
10. As Is
11. ’til The Morning Comes
12. That’s Why I Sing
13. Friends We Never Met
14. When Rock Was King

Rok wydania: 2008
Wydawca: Frontiers




Spoglądam na okładkę, a z niej spogląda na mnie muzyk, odwracam pudełko a tam, że wydawcą jest Frontiers (więc zgodnie z moim przeczuciem może być nieciekawie). Odpalam sprzęt, wrzucam płytę do odtwarzacza, odpalam i…….

….no tak, AOR jak w pysk strzelił (że tak się wyrażę ;-) ). Nie powiem od czasu do czasu mogę tego gatunku posłuchać, ale częstsze obcowanie z tego typu dźwiękami wywołuje u mnie dreszcze i wysypkę. O dziwo na płycie Jimi Jamisona nie jest aż tak tragicznie. Ba, kilka kawałków jest nawet całkiem niezłych, że wymienię: nieco Whitesnake’owy „Can’t Look Away”, przebojowy (gdyby powstał w latach 80-ych to byłby pewnie teraz klasykiem) „Make Me A Believer” czy półballada „Lost”. Niestety z większości płyty wieje jednak nudą. Ciekawe pomysły kończą się w okolicy utworu siedem, a potem jest już po prostu nieciekawie. Na „Crossroads Moments” jest za dużo wypełniaczy – nijakich i bezbarwnych. Całość ratuje (w jakiś tam sposób) dobry głos Jimiegio oraz gitarowe solówki, które są miodem dla uszu zwolenników hard rockowo/AOR-owej szkoły gry.

Mimo tej całej przeciętności to i tak jest to jeden z lepszych albumów w tym gatunku, jaki ostatnio było mi dane słyszeć. Nie ma mowy o zachwytach czy peanach, ale w kilku fragmentach jest naprawdę nieźle, niestety przez większość czasu trwania płyty ziewałem i czekałem na kolejny utwór….amen…

6,5/10

Piotr Michalski
Komentarze