11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - Q » Queen - 1975 - A Night at the Opera
Queen - 1975 - A Night at the Opera

QUEEN - A Night at the Opera




1. Death on Two Legs (Dedicated to...) (3:43)
2. Lazing on a Sunday Afternoon (1:08)
3. I'm in Love With My Car (3:05)
4. You're My Best Friend (2:50)
5. '39 (3:25)
6. Sweet Lady (4:01)
7. Seaside Rendezvous (2:13)
8. Prophet's Song (8:17)
9. Love of My Life (3:38)
10. Good Company (3:26)
11. Bohemian Rhapsody (5:55)
12. God Save the Queen (1:11)

Rok wydania: 1975
Wydawca: Queen Productions




Są takie albumy, które pomimo upływu czasu się nie starzeją. Dzieła wybitne, o których mówi się z uznaniem i które pewnie jeszcze przez wiele lat będą wymieniane w gronie płyt ponadczasowych. Do grona tego typu albumów bez cienia wątpliwości można zaliczyć czwarty w dyskografii Queen - "A Night at the Opera". To wydawnictwo było dla zespołu trampoliną do sukcesu. Już poprzedni krążek - "Sheer Heart Attack" spotkał się z ciepłym przyjęciem i był w pewnym sensie sukcesem. To jednak "A Night at the Opera" stało się dla Queen czymś o czym wielu muzyków może tylko pomarzyć... grupa stała się nieśmiertelna.

To właśnie tutaj znalazła się kompozycja - "Bohemian Rhapsody". Utwór wybitny, i do dziś uznawany za jeden z najważniejszych w historii rocka. Kto nie kojarzy tego nostalgicznego początku, wielogłosowego fragmentu z charakterystycznym falsetem Rogera Taylora czy rockowej trzeciej części kompozycji. Jednym "Bohemian Rhapsody" zespół osiągnął więcej niż inni wieloma latami pracy i setkami nagranych utworów.

Nie można jednak nie zauważyć pozostałych utworów. Pierwszy "Death on Two Legs (Dedicated to...)" z jadowitym tekstem i rockowym feelingiem to idealny otwieracz - podniosły wstęp i surowe rockowe granie - miodzio. Kolejny - "Prophet's Song" - niezwykle ciężki i patetyczny, utrzymany w nieco bardowskim stylu, z ciekawym wielogłosowym fragmentem. ...a nie można nie wspomnieć o pięknej, delikatnej balladzie "Love of My Life" czy nieco countrowym lecz uroczym "39".

Zespół nie zapomniał o swych quasi teatralnych zapędach i tak pojawiły się "Lazing on a Sunday Afternoon", "Seaside Rendezvous" czy "Good Company", które nasuwają skojarzenia z przedwojennymi, czarnobiałymi, na wskroś teatralnymi wodewilami.

Od czasu do czasu wracam sobie do tej płyty i za każdym razem coś tam nowego wyłapuję - jakiś smaczek, zagranie czy wokalny niuans. Ten krążek to dwanaście niezwykle udanych utworów zwieńczonych odegranym na rockowo hymnem Anglii - chyba nie muszę polecać!?

10/10

Piotr Michalski
Komentarze