12.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » Kaipa - Keyholder
Kaipa - Keyholder


1. Lifetime of a journey (8:14)
2. A complex work of art (11:57)
3. The weed of all mankind (9:29)
4. Sonic Pearls (6:06)
5. The end of the rope (13:59)
6. Across the big uncertain (8:30)
7. Distant voices (13:00)
8. Otherworldly brights (7:08)

Rok wydania: 2003
Wydawca: Inside Out




Aby odpocząć nieco od okołogenesisowych muzycznych wędrówek sięgnąłem po płytę z cyklu "i co z tego że ze Szwecji...", a mianowicie po płytę grupy Kaipa, i szczerze mówiąc ta ucieczka nie do końca mi się udała, bo i w ich muzyce słychać wyraźne genesisowe wpływy, jak również wpływy innych wielkich prekursorów symfonicznego rocka lat siedemdziesiątych. W sumie nie ma się czemu dziwić, bowiem zespół ten nie jest jakimś nowym zjawiskiem na muzycznym rynku, był czołowym przedstawicielem rocka symfonicznego w Szwecji w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, i to właśnie w tej formacji swoją muzyczna karierę rozpoczynał Roine Stolt. Za sprawą tego artysty oraz swego dawnego kolegi Hansa Lundina, po 20 latach muzycznego niebytu zespół powstał z martwych. Pierwszą płytą po reaktywacji była wydana w 2002r. "Notes From The Past", płyta "Keyholder", wydana w roku 2003, która wpadła w moje ręce, jest drugim dzieckiem uwspółcześnionej Kaipy. Zespół funkcjonuje do dziś, w zeszły roku ukazał się krążek "Angling Feelings" który powstał niestety już bez udziału Roinego Stolta.

Okładka płyty "Keyholder", to jakby kadr z filmu sf, i szczerze zachęca do sięgnięcia po to wydawnictwo. Od pierwszej kompozycji - "Lifetime of a Journey" słychać szwedzką szkołę progrocka, słychać że w tworzenie muzyki zamieszany jest wszędobylski Roine Stolt, gdybym przypadkowo usłyszał te dźwięki, stwierdziłbym że to któraś z kompozycji The Flower King. Drugi utwór - "A Complex Work of Art" w podobnej konwencji co pierwszy, ale gdzieś w połowie tej 11-to minutowej kompozycji usłyszeć możemy żeński głos, i to jaki głos: piękny, aksamitny, można tylko zamknąć oczy i wyobrazić sobie tą anielską postać, z okładki płyty dowiadujemy się że ta tajemnicza pani to niejaka Aleena. W zapętlonych progresywnych smakowitych motywach słychać ducha starych mistrzów gatunku: Genesis, Yes czy nawet King Crimson. Na zakończenie utworu znów słyszymy ten olśniewający głos i to chyba nie kobieta lecz syrena: Annie Haslam, Paulla Coul czy Kate Bush jakby wymieszane ze sobą. Utwór kolejny: "The Weed of All Mankind" trochę wodewilowy, i prawdę mówiąc szkoda że udziela się na nim wokalnie Stolt, co znów upodabnia ten utwór do królewsko-kwiatowej konwencji. Następna kompozycja: "Sonic Pearls", nadciągnęła jak nadęty cumulus, jakby trochę bezbarwna, no ale przecież cumulusy nie są kolorowe, z tej chmurki wielkiego deszczu nie ma. Chmury się rozpływają by odsłonić błękitną poświatę kolejnego utwór najdłuższego na płycie "The end of The Rope", jest w tym utworze trochę jazzującego zapętlenia, jest wiele instrumentalnych smaczków, i świetne brzmienie hammondów. Następnie możemy usłyszeć "Across The Big Uncertain", utwór w ciepłym, bajkowym klimacie, bardzo ciekawy ze względu na różnorodność wokalną. Natomiat kolejna kompozycja - "Distant Voices", to kawałek o bardzo Yesowym zabarwieniu, zespół lubi bawić się dźwiękowymi smakami, celebrować każdy dźwięk, każde solo ze szwedzka precyzją, aby osiągnąć magiczna liczbę 13 minut. Na zakończenie mamy jeszcze subtelną kompozycję "Otherworldly Brights" i muzyczna przygoda z zespołem Kaipa dobiega końca.

Muzyka bogata w przeróżne wykwintne smaczki dźwiękowe, przepyszne klimaty, osadzona korzeniami w latach siedemdziesiątych a muzycznymi konarami wyrastającą w przyszłość. Nie jest jakimś epokowym arcydziełem, lecz jednym z licznych nordyckich przejawów muzycznego kunsztu.

8/10

Marek Toma
Komentarze