07.06.2020
RECENZJE
IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » Abraham Lee, Steve Kingman - 2008 - Idle Noise (I. Dudziński)
Abraham Lee, Steve Kingman - 2008 - Idle Noise (I. Dudziński)
1. Who You Are
2. Blame
3. Feed The Fire
4. Time
5. One
6. Let It All Out
7. You Lift Me
8. Summers End
9. For The Ride
10. Hear What I Hear

Rok wydania: 2008
Wydawca: Oskar




Płyta "Idle Noise" jest typowym przykładem na to, jak łatwo ominąć można ciekawą pozycje wydawniczą gdy nie zwrócimy dokładniej uwagi na okładkę. Mnie do jej zakupu skusiło nazwisko Lee Abrahama - basisty znanej nam grupy Galahad. Gdyby nie ono, zapewne do dzisiaj nawet nie wiedziałbym co straciłem.
Lee Abraham wraz ze Stevem Kingmanem - wokalistą, gitarzystą, klawiszowcem i perkusistą stworzyli płytę, która w doskonały sposób poprawi Wam nastrój w szare zimowe wieczorki.
Całość wydana jest bardzo skromnie w formie digipacku w którym nie ma nawet wkładki z tekstami i dokładniejszymi informacjami co do tego np. w jakich proporcjach na płycie podzielili się rolami obaj panowie. Ale może to i lepiej. Nie ma możliwości faworyzowania Abrahama jako bardziej znanej osoby.
Dziesięć utworów z czego sześć podpisanych jest autorstwem Abrahama natomiast cztery - Kingmana. Całość tworzy bardzo lekki zestaw, który sam wydawca określa jako melodyjny prog - rock. Przyjemne w odsłuchu, bardzo melodyjne w brzmieniu i łatwo wpadające w ucho stanowią bardzo ciekawą odskocznie dla ludzi, którzy na co dzień dostarczają swoim organom słuchowym cięższych brzmień i chcieliby od nich choć na chwilkę odsapnąć. Dużo jest na tej płycie dźwięków gitary elektrycznej i akustycznej przeplatanej w tle skrzypcami, fortepianem, delikatnymi organami. Mamy na niej kawałki ostrzejsze w brzmieniu jak np. rozpoczynający ją "Who You Are" z mocno przesterowaną gitara czy też "You Lift Me", ale zdecydowana większość to przeurocze ballady rockowe jak np "Blame", bardzo Floydowski w klimacie utwór "Feed The Fire" czy też jedyny instrumentalny kawałek na płycie "One" w który to dyskretnie wplecione dźwięki organów sprawiają, że jest to najbardziej progresywny kawałek tego zestawienia. A wszystko to okraszone zostało rewelacyjnie brzmiącym w duecie wokalem panów Abrahama i Kingmana. Myślę, że z odsłuchu tego wydawnictwa powinni być zadowoleni przede wszystkim sympatycy wczesnego Galahad oraz zespołu Blackfield (zwłaszcza drugiej ich płyty), co nie oznacza, że nie polecam jej i innym słuchaczom. Jest to pozycja lekka, łatwa i przyjemna przy słuchaniu której naprawdę nie można się nudzić a można doskonale przy niej wypocząć a nawet pokusić się o drobne prace domowe.

8.75/10

Irek Dudziński
Komentarze