17.07.2018
RECENZJE

• CRYSTAL PALACE - Scattered Shards
• IRON MAIDEN - Somewhere In Time
• IRON MAIDEN - Rock in Rio
• SUBTERFUGE - Reflections From the Past
• SUSPYRE - Suspyre
• YELLOW HORSE - Lost Trail
• Najlepszy album ICED EARTH / wybór redakcji : Something Wicked This Way Comes
• LEBOWSKI - Cinematic
• WHEN REASONS COLLAPSE - Omen of the Banshee
• AREK JAKUBIK - Szatan na Kabatach
• ICED EARTH - Burnt Offerings
• GODSMACK - When Legends Rise
• ABOVE AURORA - Path To Ruin
• ALICE IN CHAINS - Black Gives Way To Blue
• EXLIBRIS - Innertia
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• RIVERSIDE, MECHANISM, AMAROK - PROGROCK EVENING - Konin
• GUNS N' ROSES, VOLBEAT - Chorzów
• MARILYN MANSON - Warszawa
• HOLLYWOOD VAMPIRES - Warszawa
• YES FEATURING, SBB - Warszawa
• EXODUS, HORRORSCOPE, MENTOR - Katowice
• CAMEL - Warszawa
• ARENA - Warszawa
• JAZZ Q - Chorzów
• FISH - Chorzów
• BATUSHKA, OBSCURE SPHINX, ENTROPIA - Wrocław
• BELIEVE - Warszawa
• PROGROCK FEST - Legionowo

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• SZKLANE OCZY
• LORDI - Ox
• BOREALIS - Matt Marinelli
• MENSKO - Piotr Juszczak, Marcin Moroz
• HEAT AFFECTED ZONE
• STANDARD B - Dawid Kubicki, Michał Mędak
• ELVENKING - Damna

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - B » Beardfish - Sleeping In Traffic II
Beardfish - Sleeping In Traffic II


1. As The Sun Sets (1:13)
2. Into The Night (8:52)
3. The Hunter (5:57)
4. South Of The Border (7:43)
5. Cashflow (6:08)
6. The Downward Spiral/Chimay (7.10)
7. Sleeping In Traffic (35.44)
8. Sunrise Again (1.37)

Rok wydania: 2008
Wydawca: Inside/Out






24 godziny w życiu każdej istoty ziemskiej, w tym rzecz jasna człowieka, dzieli ze sobą sprawiedliwie bądź niesprawiedliwie, ale jednak, dzień z nocą. Ten banalny fakt stał się podstawą do nagrania dwóch płyt przez szwedzki zespół Beardfish, który dzienne i nocne historie przedstawia na swój progrockowy sposób.
"Sleeping In The Traffic II" opisuje wydarzenia po zachodzie słońca i poświęca im nieco więcej czasu niż poprzednia, pierwsza, ta słoneczna część. No cóż, w niejednym życiu to właśnie wtedy dzieje się więcej, a nierzadko bywa, że i zdecydowanie ciekawiej.

Mało odkrywczym tytułem "As The Sun Sets" zanurzamy się więc w tę historię, lekko zaniepokojeni czy oznaczać to będzie, że mroczne atrybuty zdominują muzyczny przekaz. Okazuje się, że nawet wkraczając "Into The Night" czujemy się super komfortowo. Z głośników dobiegają relatywnie czytelne, przejrzyste dźwięki, dostarczając większość atrybutów niezbędnych dla uznania nagrania za wielce interesujące i przy okazji natychmiast dostajemy sygnał, że na łatwe konstrukcje liczyć nie można.
Po tak obiecującym więc początku rytmiczny "The Hunter" eksplorujący kolejne przestrzenie muzyczne tylko potęguje ciekawość.
W następnych "South of Border" i "Cashflow" zespół znów przekracza bariery miksując style, nastroje i tonacje. To istna mieszanka wybuchowa. Nagrania eksplodują rozmaitością przebiegle kojarzonych dźwięków oferując słuchaczowi przebogate spektrum rockowych możliwości. Wszystko przyprawione jest domieszką muzycznego humoru, którego jak mniemam członkom zespołu nie brakuje na co dzień (a raczej noc).
"The Downward Spiral/Chimay" porządkuje nieco linię melodyczną, choć nadal układ muzyczny nie należy do najprostszych.
Kiedy przychodzi kolej na gigantyczną kompozycję "Sleeping In Traffic" już wiemy, że usnąć w takim zamieszaniu po prostu się nie da. Doświadczając uprzednio tak wieloskładnikowej mikstury muzycznej nie sposób się uwolnić od oczekiwania w trakcie prawie 35 minut nagrania na kolejne i kolejne zaskoczenia. Oczekiwania, a jakże, zostają spełnione. Nie ma potrzeby, a nawet, przyznaję, możliwości opisywać co też się tam dzieje. Po prostu trzeba tego posłuchać.
Zresztą zalecenie to dotyczy całości, którą kończy "Sunrise Again", zachęcające skutecznie do sięgnięcia po part I.

Na albumie dzieje się tak wiele, że bez trudu można byłoby obdzielić i okrasić pomysłami w nim wykorzystanymi niejedną dodatkową płytę. Ale muzycy Beardfish nie skąpią temu jednemu krążkowi swoich bogatych zapasów pokładów muzycznych i z iście skandynawską uczciwością raczą słuchaczy potężna dawką progrockowego koktajlu.
Polecam szczególnie wielbicielom Franka Zappy i Gentle Giant.

Bardzo Zasłużone 8,6/10

Krzysiek Pękala

Komentarze