19.01.2018
RECENZJE

• OBIBOX - Czasy Niepewne
• RUNNING WILD - Death or Glory
• JUDAS PRIEST - Painkiller
• MAREK BILIŃSKI - E≠mc²
• LESOIR - Latitude
• BEYOND CHRONICLES - Human Nation
• LOCH VOSTOK - Strife
• HARMORAGE - Psychico Corrosif
• MASACHIST - The Sect (death REALigion)
• WOJCIECH CIURAJ - Ballady Bez Romansów
• CRADLE OF FILTH - Cryptoriana - The Seductiveness of Decay
• DAISY DRIVER - Nulle Part
• H.E.A.T. - Into The Great Unknown
• NOVEMBER MIGHT BE FINE - South
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath
• DAS MOON / WE HATE ROSES - Daisy Kowalsky

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - U » Ulysses - 2009 - The Gift of Tears
Ulysses - 2009 - The Gift of Tears


1. Family Portrait
2. Guardian Angel
3. Lost
4. How Much More
5. Silence of the night
6. The gift of tears
7. Anat


Rok Wydania: 2009
Wydawca: Symbioses Music
Dystrybucja: Musea Records




The Gift of Tears - najnowszy album holenderskiej grupy Ulysses jest złożony nie tylko biorąc pod uwagę strukturę utworów. Już samo brzmienie albumu to kompromis pomiędzy nowoczesnym prog metalem, a lekko przybrudzonym i sfuzowanym progresywnym rockiem... Wrażenie te potęgują różnorodne motywy, od prostych melodii, gdzie główny element egzystuje niemal samodzielnie, jedynie na podkładzie sekcji po skomplikowane, miarowo budowane przez cały zespół fragmenty.
Wiele tu patosu, zapewne dzięki klawiszom, które korzystają często z nieco archaicznych brzmień.
Bardzo istotnym elementem płyty wydają się momenty bardziej wyciszone i zorientowane na akustyczne instrumentarium. Mamy tu więc oprócz gitar akustycznych, czyste dźwięki pianina.
Dość trudno również odegnać mi pewne porównanie, które podczas tych bardziej przestrzennych i akustycznych fragmentów kołacze mi się w głowie - otóż niektóre fragmenty kojarzyć mogą się z pewnymi utworami Queensryche... jest to natomiast wrażenie dość ulotne i nie traktuje go w kategorii zarzutu.
Nad materiałem unosi się nastrój melancholii, a niekiedy i smutku, potęgowany przez charakterystyczne wokalizy. W zasadzie jedyny zarzut jaki mogę mieć do albumu, czy po prostu do nowego oblicza Ulysses - to barwa głosu wokalisty. Przyznam, że obecnie kompletnie mi nie przeszkadza, ale był to element układanki, do którego przekonałem się na końcu. Michael Hos wydaje się być osobą obdarzoną niską barwą głosu, natomiast upodobał sobie wyższe rejestry, co sprawia wrażenie, że robi to nieco na siłę... wychodzi jednak z tych zabiegów obronną ręką i po kilku już utworach jest w stanie kupić słuchacza.
The Gift of Tears jest jednym z tych albumów, na których nie sposób wykazać utwory faworyzowane. Może to być spowodowane oczywiście tym, że materiał jest bardzo wyrównany (a mimo to nie monotonny), ale i faktem, że grupa serwuje nam dość długie kompozycje - rozbudowane i pełne motywów, na których zwykła rockowa grupa mogłaby opierać osobne tracki. W sumie, w gatunku, może i norma, ale albumu Ulusses słucha się naprawdę jednym tchem.
Mimo tego, że wspomniałem iż The Gift of Tears zawiera elementy charakterystyczne dla prog metalu, płyta wydaje się być adresowana raczej dla fanów rocka progresywnego. Po pierwsze elementy symfonicznego rocka i kojące wolniejsze fragmenty grają tu poważną rolę, po wtóre grupa nad komplikowanie utworów rytmami czy nieoczekiwanymi zmianami stawia na rozbudowanie utworów, w sposób niezbyt gwałtowny, ale konsekwentny. I ostatni element, również charakterystyczny dla rocka progresywnego - wokal, do którego niektórzy będą musieli się przekonać... (trochę się czepiam - wiem ;) ).

8/10

Piotr Spyra
Komentarze