01.06.2020
RECENZJE
WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - T » Tale of Diffusion - 2009 - Adventures of Mandorius (The Bird)
Tale of Diffusion - 2009 - Adventures of Mandorius (The Bird)


1. Sound of magic
2. Acting like a death
3. City of swallowed bells
4. Melody man
5. Mandorius
6. New life
7. Rebird


Rok wydania: 2009
Wydawca: Jazz Bass Cafe
Dystrybucja: Rock Serwis




Tale of Diffusion, to działająca już od sześciu lat pochodząca z Łodzi grupa, która w tym roku miała przyjemność wydać swój debiutancki album opowiadający o przygodach pewnego tajemniczego ptaka Mandoriusa. Jaką postacią jest ten tajemniczy ptak nie udało mi sie niestety ustalić, jednak podróż po krainie dźwięków w jaką mnie zabrał na pewno bardzo długo pozostanie w mej pamięci.

"Adventures of Mandorius" poprzez ciekawą szatę graficzną intryguje już od momentu pierwszego spojrzenia na okładkę płyty. Od razu zaznaczam, że nie jest to kolejny zespół płynący na fali Riverside, bądź Quidam.
Tale of Diffusion pod tym względem różnią się od wielu innych młodych polskich zespołów, przede wszystkim tym że płyta z małymi wyjątkami jest instrumentalna i wielowarstwowa.
W twórczości zespołu możemy odnaleźć ślady takich tuzów rocka jak Pink Floyd, czy King Crimson.

Album rozpoczyna się delikatnym klawiszowo-gitarowym wstępem, a już po chwili fantastyczny dźwięk jazzowej trąbki zaprasza nas do wniknięcia w kolejne etapy tej magicznej podróży.
Dalej prym wiodą już raczej gitary w mistrzowskim wydaniu, oraz perkusja z często pojawiającymi się delikatnymi dźwiękami talerzy.
Jak wcześniej wspomniałem muzyka zespołu jest wielowarstwowa, toteż wszelkie zmiany rytmu i nastroju są bardzo częste, jednak jest to wszystko ze sobą świetnie połączone we wspólną całość stanowiącą o obliczu tego wydawnictwa.
Na płycie znajduje się także dość dużo elektroniki, często wkradającej się na pierwszy plan, ale idealnie pasującej do koncepcji takiego nieco eksperymentalnego grania, zwłaszcza w połączeniu z jazzową trąbką jak w utworze "Melody Man".
"Adventures of Mandorius" to album przy którym nie można się nudzić, co chwila potrafi zaskoczyć czymś nowym, czymś ciekawym co powoduje że nie można obok niego przejść obojętnie, to album na długie godziny słuchania w skupieniu, może nie dla każdego łatwy w odbiorze, ale bardzo fascynujący i wciągający. Dla mnie osobiście jest to płyta której nie można pominąć przy ustalaniu pierwszej dziesiątki płyt w podsumowaniu roku.
Sam zespól natomiast jawi się jako jeden z ciekawszych ostatnio uwidocznionych na polskiej scenie progrockowej, te kilka lat wspólnego grania jak słychać procentuje i już teraz należy oczekiwać kolejnych wydawnictw grupy, a z takim potencjałem i po takim debiucie może być naprawdę bardzo ciekawie.

8,5/10

Michał Walczak
Komentarze