19.07.2018
RECENZJE

• DISTORTED HARMONY - A Way Out
• GHOST - Prequelle
• SYMPTOM IZERA - Come with me
• CRYSTAL PALACE - Scattered Shards
• IRON MAIDEN - Somewhere In Time
• IRON MAIDEN - Rock in Rio
• SUBTERFUGE - Reflections From the Past
• SUSPYRE - Suspyre
• YELLOW HORSE - Lost Trail
• Najlepszy album ICED EARTH / wybór redakcji : Something Wicked This Way Comes
• LEBOWSKI - Cinematic
• WHEN REASONS COLLAPSE - Omen of the Banshee
• AREK JAKUBIK - Szatan na Kabatach
• ICED EARTH - Burnt Offerings
• GODSMACK - When Legends Rise
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• ICED EARTH, HORRORSCOPE, CHAINSAW - Kraków
• RIVERSIDE, MECHANISM, AMAROK - PROGROCK EVENING - Konin
• GUNS N' ROSES, VOLBEAT - Chorzów
• MARILYN MANSON - Warszawa
• HOLLYWOOD VAMPIRES - Warszawa
• YES FEATURING, SBB - Warszawa
• EXODUS, HORRORSCOPE, MENTOR - Katowice
• CAMEL - Warszawa
• ARENA - Warszawa
• JAZZ Q - Chorzów
• FISH - Chorzów
• BATUSHKA, OBSCURE SPHINX, ENTROPIA - Wrocław
• BELIEVE - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• SZKLANE OCZY
• LORDI - Ox
• BOREALIS - Matt Marinelli
• MENSKO - Piotr Juszczak, Marcin Moroz
• HEAT AFFECTED ZONE
• STANDARD B - Dawid Kubicki, Michał Mędak
• ELVENKING - Damna

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles

POLECAMY

Nawigacja
Artykuły » Recenzje - G » Galahad Acoustic Quintet - 1994 - Not All There...
Galahad Acoustic Quintet - 1994 - Not All There...
1. Sir Galahad
2. Mother mercy
3. Club 18-30
4. Dreaming for the inside
5. Melt
6. White Lily
7. Through the looking glass
8. Looking at the apple trees
9. Shrine
10. Legless in Gaza
11. Iceberg
12. Where there´s all of nothing
13. Sir Galahad

Rok wydania: 1994
Wydawca: Avalon Records




Zbliża się kolejna wizyta sir GALAHADA w naszym kraju. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, przed nadchodzącymi koncertami jakiejś grupy, bardziej ochoczo sięgam po jej repertuar. Tak jest i tym razem. Moja ręka machinalnie wędruje ku tej części muzycznej pułki gdzie zgromadzone są srebrne krążki opatrzone nazwą Galahad.
Z pewnością większość prog-fanów bardzo dobrze zna ich dzieła, szczególnie ten najnowsze. Z premedytacja sięgam więc po płytę raczej mniej znaną, którą członkowie zespołu wydali pod nieco zmienionym szyldem: GALAHAD ACUSTIC QUINTET. Jestem niezwykle szczęśliwy że pozycję tą udało mi się "upolować" podczas ostatniej wizyty Galahada u nas, pozycja tym cenniejsza że zdobią ją obecnie autografy muzyków.

Galahad Acustic Quintet - nazwa pod jakim została wydana ta pozycja, mówi nam praktycznie czego możemy się spodziewać, jeżeli chodzi o jej muzyczną zawartość. Utwory Galahad zagrane akustycznie. W rzeczy samej tak jest, ale nie do końca. Powiedziałbym raczej prawie akustycznie, to znaczy przy akompaniamencie keyboardów, które przecież instrumentem akustycznym nie są. Owe elektroniczne tło, doskonale uzupełnia brzmienie które faktycznie w głównej mierze stanową gitary akustyczne, oraz takie instrumenty jak flet, klarnet czy saksofon. Płyta powstała w 1994. a ten muzyczny kwintet wyglądał wtedy następująco:
- Stuart Nicholson (vocals, chants and tambourine)
- Mark Andrews (keyboards, backing vocal)
- Roy Keyworth (guitars, hand claps)
- Spencer Luckman (drums, percussion)
- Sarah Quilter (flute, clarinet, saxophone)
Na poczet kwintetu nazwisk wystarczy, ale że z tą "akustycznością" trochę blefowali, tak z kwintetem również, bo defakto jest to sekstet. Na gitarze basowej owej piątce przygrywał czasem Neil Pepper.

Repertuar płyty stanowi 13 kompozycji, i muszę przyznać że słucha się ich z niezwykłą przyjemnością. Wszystko spięte jest idealnie jakby klamrą, ponieważ płyta rozpoczyna się i kończy dwoma odsłonami utworu "Sir Galahad". Po nieco pompatycznym poczatku można się zachwycić utworem: "Mother Mercy". Czysty wokal Nicholsona przy delikatnym akompaniamencie instrumentów robi niesamowite wrażenie. W utworzę "Dreaming From The Inside", przy dźwiękach przygrywającego fortepianu, wręcz chciało by się zaśpiewać razem z nim. Słuchając kompozycji "White Lilly" tym razem instrumentalne, po prostu wymiękam... Taka akustyczna forma, pozwala odkryć w muzyce Galahad zgoła inne pokłady muzycznej estetyki. Jest odzwierciedleniem zespołu w bardziej pastelowych, łagodnych tonacjach. Muzyka tutaj zawarta jest bardziej epicka a zarazem jakby bardziej natchniona.

Ostatni album zespołu: "Empire Never Last" był nad wyraz potężny brzmieniowo, pokusiłbym się o stwierdzenie że brzmiał wręcz progmetalowo. Muzyka z jaką możemy obcować na płycie "Not All There..." jest jakby drugim biegunem ich muzycznej osobowości.
Muzyka tutaj zawarta zbliża nas raczej w stronę celtyckiego folku niż do progmetalowego szaleństwa. Sądzę że warto poznać oba muzyczne bieguny tego świetnego zespołu.

Marek Toma

8,5/10
Komentarze